 |
|
I chciałabym kiedyś usłyszeć od Ciebie że zabijesz tych wszystkich skurwieli, przez których przyszło mi płakać.
|
|
 |
|
Takim jestem i takim musi mnie przyjąć, nie mogę wykroić z siebie innego człowieka, który nadawałby się może lepiej do przyjaźni
|
|
 |
|
Nigdy nikogo o nic nie błagaj. Wyproszona rzecz już nie daję tyle samo radości co dana z własnej woli. Nie żebrz o miłość, bo dostaniesz chłam.
|
|
 |
|
Celem nie jest bycie lepszym od kogoś innego lecz bycie lepszym od tego, kim samemu się było wcześniej.
|
|
 |
|
Przyjedziesz w nocy jeśli będę bała się spać? Ogarnie mnie lęk życia, pomylę cukier z solą? Kiedy będzie mi wszystko wypadało z rąk, i kiedy będę jąkać się co chwile z roztrzęsienia?
|
|
 |
|
Zmiana która we mnie zaszła jest także dziwna dla mnie.
|
|
 |
|
Muszę się grzać.
A ty to dobrze wiesz i celsjuszy pęk pod kurtką dla mnie masz.
|
|
 |
|
Jeszcze nie płaczę.
Czekam.
Między nami mosty płoną.
|
|
 |
|
Regularnie podlewasz,
pobudzasz do wzrostu ziarno rozpaczy.
|
|
 |
|
Bo życie potwór podstępny, zły,
od rana zacznie znów wysysać ze mnie szpik .
|
|
 |
|
Tak mi beztroski brakuje dziecięcej .
|
|
|
|