 |
|
Jak zawsze tego wieczoru siedziałam z kubkiem gorącego kakao i oglądałam swój ulubiony serial, otulona kocem. Zdziwiłam się, że zadzwonił telefon, każdy kto mnie znał, wiedział, że lubię w wieczorne, smętne dni siedzieć samotnie. Odebrałam. - Halo, dzwonię z policji, pani chłopak miał wypadek, jechał za szybko na swoim motorze i uderzył w drzewo. To co usłyszałam wprawiło mnie w osłupienie. - Jest w ciężkim stanie, leży w miejscowym szpitalu. Puściłam słuchawkę, usiadłam na podłodze i zaczęłam płakać. - Przecież obiecywał, że będzie jechał wolno ! - krzyczałam głośno, ale postanowiłam się pozbierać. - Pewnie chciałby, żebym z nim teraz była. Ubrałam się, zadzwoniłam po taksówkę i pojechała. Gdy zobaczyłam jak leżał cały poobijany w śpiączce, usiadłam przy jego łóżku, złapałam go za rękę i krople moich łez kapały na jego twarz, wolno spływając. -Kochanie, zawsze będę przy Tobie - Mówiłam przez łzy. -Błagam Cię, tylko się obudź.Położyłam rękę na jego serce, przestało bić.
|
|
 |
|
co byście powiedziały, gdyby historia mr.filipa została opisana w postaci książki?
|
|
 |
|
Jak cholerny egoista chcę Cię mieć tylko dla siebie. Potrzebuję Cię. Bardziej niż czegokolwiek innego. Nic nie może równać się Twojemu uśmiechowi, który napędzał moje serce. Niewiarygodne jak wiele uczuć kryło się w każdym Twoim słowie, które wypowiadane nawet w żartach przyprawiało mnie o dreszcze. Nie wiem jak udało mi się przetrwać. Nie wiem jakim cudem wciąż tu jestem, jak daję sobie radę bez Ciebie. Byłaś jak przeznaczenie, jak najlepsza niespodzianka od życia. I mimo tego, że Cię nie ma to wciąż jesteś jedyną i tą najprawdziwszą miłością Eliza. Już na zawsze. \mr.filip
|
|
 |
|
Słyszałam,
że Twoje marzenia się spełniły,
Podejrzewam, że ona dała ci to,
czego nie dałam Ci ja.
|
|
 |
|
Nienawidzę pojawiać się znikąd nieproszona,
Ale nie mogłam trzymać się z daleka od tego, nie potrafiłam tego przezwyciężyć.
Miałam nadzieję, że zobaczysz moją twarz i przypomnisz sobie, że dla mnie to nie koniec.
|
|
 |
|
Wiesz jak ten czas leci,
Zaledwie wczoraj
było najlepszym czasem naszego życia.
Urodziliśmy się i wychowaliśmy
w letniej mgle,
związani niespodzianką
naszych dni chwały.
|
|
 |
|
Nic nie szkodzi
Znajdę kogoś takiego jak Ty,
Życzę ci też wszystkiego najlepszego
Nie zapomnij o mnie, błagam,
Pamiętam, jak mówiłeś:
"Czasem miłość trwa,
a czasem zamiast tego rani."
|
|
 |
|
to uczucie które przerasta każdego. widzisz ukochaną osobę, która odchodzi zalana łzami i nic nie możesz zrobić. jesteś jakby przyklejona do podłoża, a Twojego głosu nikt nie słyszy. ta cholerna bezradność zabija Cię od środka, powoli niszczy każdą cząsteczkę Twojego serca. mimo bólu jaki niesie ze sobą utrata świata, musisz jeszcze na to popatrzeć. w pewnej chwili, brakuje Ci już nawet sił, żeby płakać.
|
|
 |
|
siedzieliśmy ekipą w ulubionej knajpie, świetnie się bawiliśmy. w pewnym momencie zauważyłam jego, idącego w naszym kierunku. - cześć wam. - uśmiechnął się, witając się z moimi kumplami. poprosili go, żeby się do nas przyłączył, usiadł na przeciwko mnie nie spuszczając ze mnie wzroku. - ej stary, podoba ci się co? - zaśmiał się kolega trącając go łokciem. - jak cholera. - wyjąkał. - nono, to na co czekasz? kuj żelazo puki gorące, zaraz może być za późno. - powiedział drugi. - miałem już swoją szansę, nie wykorzystałem, zjebałem wszystko. - syknął patrząc mi w oczy. - nawet kurwa nie wiesz, ile bym dał by znowu być blisko ciebie. - podniósł głos i wstając odpalił papierosa.
|
|
 |
|
stanął do mnie tyłem odpalając papierosa. - miałeś nie palić. - syknęłam. - miałaś być zawsze. - odburknął wzruszając ramionami. usiadłam na ławce czekając aż w końcu powie, po co chciał się spotkać. - działasz mi na nerwy, każdy twój ruch mnie drażni, nienawidzę twojego głosu, twoje spojrzenie doprowadza mnie do furii, wkurwiasz mnie cała. wiesz dlaczego? bo odeszłaś. zostawiłaś mnie, kocham cię i jednocześnie nienawidzę, ale brakuje mi ciebie, cholernie. nie radzę sobie, jedynie czego pragnę to twojej obecności w moim życiu. - powiedział zaciągając się szlugiem. usiadł koło mnie, wpatrzyłam się w jego zielone oczy a po ciele przeszły mnie ciarki. - czekałam na ten moment. - wyjąkałam i wtuliłam się w jego jasną kurtkę .
|
|
 |
|
- nienawidzę cię. - syknął patrząc mi prosto w oczy. - że co? - zapytałam odkładając książkę. - nienawidzę cię za to jaka jesteś. - odburknął. - jaka jestem. - zadałam kolejne pytanie. - idealna, niezastąpiona. nie masz wad, dziwne nie? ja ich nie widzę. boję się tego dnia kiedy się rozstaniemy bo kiedyś taki przyjdzie, obydwoje pójdziemy w swoje strony. ułożymy sobie życie z kimś innym, a kiedy spotkam cię na ulicy z jakimś kolesiem serce pęknie mi na pół. głupia jesteś, cholernie głupia, że mnie kochasz. mnie się nie powinno kochać. - mówił ciągiem. - o czym ty w ogóle mówisz? - zaśmiałam się. - mam jedną ogromną wadę. - rzucił. - jaką? - zapytałam. - jestem uzależniony. - uśmiechnął się. - od ciebie. - dodał po chwili .
|
|
 |
|
Przyszedł taki moment , kiedy spojrzał głębiej w moje oczy a dłonie zacisnął mocniej w swoich . Wiedziałam , że chce mi coś powiedzieć , widząc jak unoszą się jego wargi wzięłam głęboki wdech i delikatnie wypuściłam powietrze przykładając czoło do jego czoła - Chcesz mi o czymś powiedzieć ? - odchrząknęłam , zaczynając troszkę nerwowo rozmowę - Jesteś kobietą mojego życia ,oszalałem - przerwałam mu , przykładając palec do jego ust - Proszę .. - wyjąkałam niemalże szeptem - Wiem co o tym myślisz , że to kolejne obietnice , ale zakochałem się w tobie , zrozum . Będę żył z tobą albo bez ciebie - łzy pojawiły się w moich źrenicach , powodując szybsze bicie serca , przytuliłam się do niego najmocniej jak mogłam . Chwytając mój podbródek dwoma palcami skierował ponownie spojrzenie w jego w oczy a uśmiech rozpromienił twoją twarz-Zakochałem się w tym uśmiechu , daj mi go na własność - po chwili delikatnie musnął moje wargi dopiero wtedy poczułam czego tak na prawdę potrzebowałam.
|
|
|
|