 |
Kiedy umrę
Nie przynoś mi kwiatów
Bo i tak szybko zwiędną
Nie zapalaj znicza na mym grobie
Bo i tak szybko zgaśnie .
Kiedy umrę nie płacz nade mną
Nikt nie zauważy, że mnie już nie ma
Nie myśl już o mnie
Bo zadręczysz się
Kiedy umrę
Posprzątaj mój pokój
I zniszcz moje fotografie
I żyj dalej
Jakbyś nigdy mnie nie poznał.
Proszę ...
|
|
 |
Nie jestem taka jak wszystkie,
mnie nie zdobędziesz swej bryki błyskiem...
Ani szelestem twoich pieniędzy, bo jebią mnie one mogę żyć w nędzy...
Nie jestem blacharą, choć lubię samochody,
lecz to nie znaczy że mnie w nich położysz...
Nie zaprzeczę również kiedy ktoś mi powie, że jestem wredna
i falszywym ludziom jadę po opinii,
ale taka już jestem niech nikt mnie za to nie wini!.
|
|
 |
`.i lubie Twój zapach , Twoje ciepło , Twoje ' jesteś piękna ' .
|
|
 |
To jest mój świat, czasem idealny, czasem pełen wad.
To jest mój świat, czasem słodki uśmiech, czasem słona łza.
To jest mój świat, otula mnie jak zbroja i chroni mnie od zła.
To jest mój świat, jedna miłość siostar, jedna miłość brat.
|
|
 |
Bo miłość ona jest najważniejsza
Miłość od nienawiści zawsze dużo potężniejsza
|
|
 |
Pomyśl Joshua, bo odpowiedź jest prosta
Wolna wola u chaosu podstaw.
Z wolnością jest jak z Polakiem i demokracja-
Nie wiadomo co zrobić z taką kombinacją.
|
|
 |
Ej słuchajcie miłość jest pierwszym i najważniejszym przykazaniem
Miłość jest wszystkim, jedna miłość szacunek
Właśnie tak budi baj baj bas tajpan Jah rastafari < 333
|
|
 |
Popatrz księżyc wyszedł zza chmur właśnie dla nas
Może to nic takiego i może to banał
Jednak przy Tobie goi sie na duszy mej rana
Przyjaciółką codziennie lekarstwem w takich stanach
Jesteś i nigdy nie zapominaj o tym
Cenniejszy od złota jest każdy Twój dotyk
I niech każdy dzien przypomina mi o tym
Jesteś wiosną wśród jesiennej słoty
|
|
 |
Czy bardziej cierpi ten, kto czeka zawsze
Czy ten kto nigdy, nie czekał nikogo
Czy prawdą jest, twoje słowo każde
Jaką jutro przyjdzie iść nam drogą
|
|
 |
Złap mnie za rękę spędźmy noc pod gwiazdami
Tylko Ty i ja uśpieni lasu szumami
Pod nami dywan z trawy a niebo nad nami
Połączeni wspólnymi marzeniami
Totalnie różni a a jednak tacy sami
Mocno połączeni, połączeni odczuciami
To ten moment wyśniony wspólnymi snami
Nie namacalne jest to co jest między nami
|
|
 |
krzyczał na nią. wyzywał od najgorszych. wziął za ramiona i w amoku zaczął ją szarpać. przycisnął do ściany, krzycząc w twarz, że nie jest nic warta. słowa nie bolały, wyzywiska również. najbardziej jednak bolała świadomość, że chociaż powinna, nie potrafi go znienawidzić. w końcu zadał jej cios na tyle mocny, że osunęła się po purpurowej ścianie i upadła. kucnął nad nią cedząc przez zęby kolejne wyzwiska. - przytul mnie. - wyszpetała rozhisteryzowana. popatrzył na nią zdezenteriowany. objęła go, a on w końcu zamilkł.
|
|
 |
Z jaka wielka ochota szykuje sie na wieczor spedzony...z przyjaciółka wiedzac ze ty chciałes bym to do ciebie przyleciała jak glupia
|
|
|
|