 |
|
Nie przyzwyczajaj się do mnie. Nie zapamiętuj mojej twarzy, nie pamiętaj, ile łyżeczek cukru wsypuję do herbaty. Zapominaj, jak się ruszam, jak ubieram, jak pachnę. Nie przywiązuj się do mnie - ja mam w zwyczaju uciekać.
|
|
 |
|
Strach przed związkiem ma podobną strukturę co lęk wysokości. Nikt nie boi się pocałunków, przytulania, uczucia, że ktoś czeka właśnie na ciebie, tak jak nikt się nie boi być na szczycie. Boimy się upadku. Boimy się, że nasze serce nie będzie miało po co bić.
|
|
 |
|
przez Niego zaczęłam odbierać wszystkie telefony, nawet, gdy dzwonił zastrzeżony. otwierałam drzwi bez pytania 'kto tam', abym mogła być zaskoczona, kiedy Go zobaczę. jak tylko usłyszałam dźwięk esemesa biegłam do telefonu choćby się paliło, z nadzieją, że On napisał. patrzyłam w twarz wszystkim przechodniom i widziałam w nich tylko Jego. to była jedna wielka paranoja, bo On zadzwonił w najmniej oczekiwanym momencie ze słowami 'Kocham Cię', a ja nie potrafiłam odpowiedzieć 'ja Ciebie też'...
|
|
 |
|
Zatrzymałam się na Tobie. Ale przecież trzeba iść dalej. OBIECUJĘ, że będzie tak, jakbyśmy się nigdy nie spotkali.
|
|
 |
|
Najtrudniej jest wtedy gdy drą się stare ulubione spodnie. Najtrudniej jest wtedy gdy widzisz ukochane oczy wpatrzone gdzie indziej, a Ty czekasz i tęsknisz gdzieś bardzo daleko.
|
|
 |
|
mówią mi, że on nie jest dla mnie, że znajdę kogoś innego, lepszego. kogoś kto zasługuje na moją miłość i będzie ją doceniał i odwzajemniał. a tak naprawdę nie mają pojęcia, że ja każdego nowo poznanego chłopaka porównuje do niego, ba! ja nawet szukam w nim chociaż najmniejszego podobieństwa do niego. i wiesz co się okazuje? że nie ma nikogo tak pociągającego i zachwycającego jak on! nie ma i nie będzie, bo to właśnie on jest tak cholernie nieosiągalny dla mnie. więc nie każcie mi rezygnować z marzeń, bo po stokroć powtarzaliście, że one się spełniają.
|
|
 |
|
Myślę, że powinnam zapisywać każde słowo,
które wypowiadasz. Nie chcę zapomnieć.
|
|
 |
|
siedziała na drewnianej ławce. mżyło. wiatr delikatnie podwiewał jej rude, podchodzące pod rdzawy kolor, loki. w dłoni trzymała papierosa. na jej ustach gościł uśmiech. wiedziała, że jutro może być lepsze. nie zważała na to co jest teraz. żyła nadzieją. tylko ona jej pozostała. właśnie wtedy zobaczyła zbliżający się do niej cień. stanął przed nią i szyderczo się uśmiechnął, podnosząc jedną brew. zaskoczył go jej widok z papierosem i pewność siebie jaką emanowała. jeszcze niedawno widywał ją całą roztrzęsioną z opuchniętymi oczami. wstała i delikatnie wydmuchując wir nikotynowego dymu prosto w Jego twarz, odeszła na swoich czerwonych szpilkach, pełna satysfakcji.
|
|
 |
|
- dobranoc.
- dobranoc. tęsknisz za nim?
- dobranoc.
- to znaczy, że tęsknisz.
CHOLERNIE TĘSKNIĘ CHOĆ WIEM, ZE NIE POWINNAM.. : (
|
|
 |
|
-Opowiedz nam coś o sobie.
- Dzień dobry, jestem miłość moją matką jest pomyłka a ojcem przypadek, mówić dalej?
|
|
 |
|
Patrzę na ciebie, słucham o tobie i myślę jedno: już nigdy nie chcę tak bardzo się pomylić.
|
|
 |
|
Chciałabym jak w tych filmach romantycznych, że na koniec On jednak zaczyna rozumieć, że ją jednak kocha i przyjeżdża w deszcz i krzyczy pod jej oknem, że ją kocha. Mi z tego zakończenia został deszcz, ach no i krzyk, mój krzyk a w zasadzie szloch i zanoszenia się.
|
|
|
|