 |
|
wypady za osiedla, deski, pozdzierane kolana i łokcie, uśmiech nie schodzący z twarzy, kupa śmiechu a przy tym okropny ból brzucha, przesiadywanie na krawężnikach i tańczenie na środku autostrady, całonocny chillout, gdzie wszystko inne traci znaczenie, wyczuwam wakacje. / Endoftime.
|
|
 |
|
zbyt dużo głupstw stawianych ponad to, co łączy. wystarczy tylko objąć się, by wreszcie z tym skończyć.
|
|
 |
|
- Odszedł?
- Tak.
- Na zawsze?
- Nie kurwa, wyszedł po mleko, zaraz wróci.
|
|
 |
|
wyobraź sobie, sypanie soli na świeżą ranę, wiesz, z reguły nigdy nie przestaję, nigdy nie potrafię przestać, widok krwi, ten ból daje ukojenie, dogłębnie niszczy niekiedy złudnie dając siłę, by po raz kolejny odwracając się, nigdy więcej się nie poddać, nigdy nie odpuścić, czegoś co daje życie. / Endoftime.
|
|
 |
|
melanż - pompa! melanż - pompa!
|
|
 |
|
mówię dobranoc, z myślą, iż już więcej nie wstanę.
|
|
 |
|
patrz, rozpierdolę to lepiej.
|
|
 |
|
dobrze, że jesteś bo właśnie zabrakło mi powietrza.
|
|
 |
|
mogłeś mieć więcej niż tylko mnie.
|
|
 |
|
Ci których kochamy są dla nas często najbardziej obcy.
|
|
|
|