 |
W takie wieczory jak te często biorę kartkę, długopis, zakładam słuchawki i siedzę na balkonie. Świat jest koloru granatu, wszystko się kręci jak karuzela, a my jesteśmy znudzonymi dziećmi na niej. Dziurawy Księżyc świeci jasno po cichu opowiadając o swojej miłości do Słońca, które jest dla Niego wredne i rani Go drążąc w nim kolejne dziury. Ale mimo to kocha Je ogromnością kosmosu. Choć często przychodzi mu płakać gwiazdami nie poddaje się i raz na kilkanaście lat są razem przez chwilę tworząc Zaćmienie Słońca. Chciałbym ujrzeć kiedyś to i poczuć ich wspólną miłość. Gwiazdy wtedy świecą jaśniej i są słodkie jak maliny. I wiesz kochanie. Kocham Cię tak jak Księżyc kocha Słońce. Pomimo wszystko, zawsze będę kochał. I zawsze będę. Choćbym miał na Ciebie czekać lata świetlne.
|
|
 |
Wszystko przyjdzie z czasem,
zdobędziemy to, co powinno być nasze.
|
|
 |
To był grudniowy dzień, koło południa. Kurewsko zimno, zasłoniłem żaluzje. Wszamałem coś, choć było już późno, w pośpiechu myślałem w co mogę się ubrać
|
|
 |
Nie znalazłem chuja w śmieciach, by wkładać w byle jaką procę
|
|
 |
Ledwo stoję na nogach gdy zbyt dużo wypiję, a nieraz ktoś przedawkował w międzyczasie kokainę
|
|
 |
Otwieram butelkę i puszczam stare klasyki. Coś mi przypomina o Niej, o tym jak zostałem z niczym
|
|
 |
Dziś w moim mieście słońce wstaje nad ranem, ten dzień zapamiętasz albo zapomnisz na amen
|
|
 |
"Od początku żyję tu gdzie te historie się toczą że nigdy nic nie było spoko, no, bo, po co? bo jak złoto poszukiwany odpoczynek chcę odpocząć, zostawić to wszystko w tyle..
|
|
 |
Nagapiłem się dość na takie kurwa zimne suki by za każdym razem omijać je szerokim łukiem.
|
|
 |
Nagapiłem się dość na takie kurwa zimne suki by za każdym razem omijać je szerokim łukiem.
|
|
 |
Nawet kiedy płaczę to te łzy zamarzają bo w środku jestem zimny jak upadły anioł
|
|
 |
Boję się śmierci, bo jeśli nie ma nic po śmierci to chcę wykorzystać to życie co do reszty
|
|
|
|