 |
|
na kolanach miała jego głowę, potrząsała nim trzymając za ramiona. krzyczała z całych sił , wzywając pomoc. jej krzyki były daremne - ciemna ulica , brak żywej duszy przechodzącej obok. próbowała złapać oddech, musiała być silna dla niego. wpatrywała się w jego rozszerzające się źrenice, nasłuchując ustającego tętna. pochyliła się nad nim cała roztrzęsiona mocno obejmując. patrzyła na jego zamykające się powieki - Kocham Cię - wyszeptał ostatkiem sił. straciła go. bezpowrotnie. //cukierkowataa
|
|
 |
|
szpilki rzucone w kąt. rozpięta koszula i czerwone ślady ust na jego ciele. //cukierkowataa
|
|
 |
|
leczę się na palpitacje serca po każdym, ze spotkań z jego nieskazitelnym spojrzeniem. //cukierkowataa
|
|
 |
|
czasem słowo nic może coś znaczyć, dwoje oczy to za mało by zobaczyć
|
|
 |
|
nie zadawaj pytań jak nie chcesz słyszeć kłamstw
|
|
 |
|
miech często nie jest tym samym co uśmiech
|
|
 |
|
zamiast bolesnej prawdy wybierz czasem cisze, są słowa których usta nie powinny mówić a uszy słyszeć
|
|
 |
|
proszę mnie zostaw, ze samym sobą, rozgrzebany rozdział chce złożyć na nowo
|
|
 |
|
są rzeczy nad którymi nie mamy władzy
|
|
 |
|
fałszywe mordy ,które były ze mną, dziś ich uprzejmość jest dla mnie obelgą
|
|
 |
|
to zimny świat, jedynie łzy tu parzą, na policzkach ciekły azot, człowieka to wewnętrznie niszczy
|
|
 |
|
pierdol to biegnij, nie oglądaj się
|
|
|
|