 |
|
Drodzy mężczyźni! Byłoby nam niezmiernie miło, gdybyście zauważyli w nas coś więcej niż tylko cycki i dupę. Z poważaniem, Kobiety.
|
|
 |
|
czytając, tworzysz swój własny, niepowtarzalny świat [ ? ]
|
|
 |
|
-jak możesz ze mną zrywać !? pożałujesz, nigdzie nie znajdziesz nikogo takiego jak ja! -i o to chodzi.
|
|
 |
|
jeśli mówisz to, co myślisz, to myśl o tym, co mówisz.
|
|
 |
|
- ej.. bo słuchaj.. - no? - głupia sprawa jest.. - tak? - no.. ale taka wiesz.. szczeniacka.. - no mów! - chyba.. - chyba co? - no chyba Cię kurwa kocham. /happylove
|
|
 |
|
Upiłam kolejny łyk cytrynówki przekazując butelkę przyjaciółce siedzącej obok.Czułam jak płyn ogrzewał wnętrze mojego ciała,tak, że chciałam czuć się tak zawsze.Butelka krążyła wokół naszej piątki poprawiając humor każdej z nas.Znamy się od tylu lat,wiemy o sobie sporo,kochamy się jak siostry,ale nie mogę powiedzieć by wiedziały o mnie wszystko.Przy nich staram sie nie rozkleić,nawet przy nich staram się ukrywać to co dzieje sie we wnątrz mnie,ale czasem nie wytrzymuję,czasem alkohol wpływa tak,że cała moja maska znika.Pojawiają się łzy,pojawia się ból i strach..Przypominają mi się wszystkie chwile z nim,każda minuta, godzina,dzień i nadal nie potrafię zrozumieć co takiego się stało,że odszedł,że znalazł sobie inną,że z dnia na dzień przestał mnie kochać..Wtedy kolejny raz biorę duży łyk mocnego trunku i daję się ponieść chwilowemu, błogiemu stanu.Staram sie zapomnieć opowiadając kolejną durną historię z mojego życia i wysłuchując innych.Tylko wtedy mam wszystko w dupie.. || pozorna
|
|
 |
|
dłonie zaciśnięte w pięści strasznie bolały. ściskałam je coraz mocniej. poczułam w ustach metaliczny smak krwi. przegryzłam wargę. kurwa. przez moje ciało przeszedł zimny dreszcz, w gardle tłumił się krzyk. gapiłam się jak idiotka w ten monitor i nie wiedziałam co napisać. może to lepiej, bo nie byłabym w stanie tego zrobić- ręce zaczęły mi drżeć. zacisnęłam mocno powieki. gdy znów je uniosłam, moim oczom ukazała się nowa wiadomość. tego już nie zniosłam. uderzyłam pięściami w biurko i zaczęłam wyć. krzyk wydobywał się z mojego gardła samowolnie, nie panowałam nad tym. łzy płynęły po policzkach strumieniami, a ciałem wstrząsały spazmy. słyszałam swój wrzask; "NIE, DO CHOLERY JASNEJ, NIE!" schowałam twarz w dłoniach i krzyknęłam jeszcze raz. ostatni. nie miałam już siły. usilnie starałam się wziąć spokojny wdech, ale nie udawało mi się to. za każdym razem był on płytki, a klatka piersiowa wykonywała przy tym dziwny ruch. "nie kocham cię już."...
|
|
 |
|
A przecież Bóg stworzył szpary pomiędzy palcami, by inna ręka mogła nas oplatać swoją bliskością. //bereszczaneczka
|
|
|
|