 |
|
kolejne przepraszam wypowiedziane z twoich ust. kolejne obietnice, że będziesz mi wierny że zawsze będziesz mnie kochać. powiedziałam koniec, stop , dość. w końcu i tak kiedyś mnie zranisz, aż że bębę tęskniła, żałowała bardziej niż teraz.
|
|
 |
|
już masz dosyć ciągłego czekania na niego. ciągłego tęsknienia, obwiniania się, że coś źle robię. nie mam już ochoty kochać cię. jest to dla mnie za trudne.
|
|
 |
|
ciągle ciągnie się monotonny dzień, w którym nawet Ty jesteś smutna .
|
|
 |
|
już nikt Ci nie pomoże sama musisz sobie dać rade. bez niczyjej pomocy, z głową na karku i z marzeniami.
|
|
 |
|
i w głowie, wciąż masz tą myśli, że może być jeszce dobrze, że jeśli się postarasz będzie naprawdę dobrze
|
|
 |
|
i wierzyłam przez jedną szaloną sekundę. potem zgasłam.
|
|
 |
|
Cały kurz spod wycieraczki pod moją możesz wmieść.
Odpadek i śmieć. Ja Ci to zutylizuję, a Ty idź,
idź i błyszcz. Promieniuj i świeć. `
|
|
 |
|
wszystko porasta mchem czasu
|
|
 |
|
za trudne by pojąć , za łatwe by zrozumieć.
|
|
 |
|
nie wiesz co robić. nikt Cię nie słucha. nikt nie słyszy Twoich łez spadających na podłogę. a ty coraz bardziej potrzebujesz kogoś bliskiego, kogoś kto Cię wesprze, pomoże.
|
|
|
|