 |
|
może jutro zniknę, lecz w tej sekundzie oddycham .
o jutrze nie myślę, bo jeszcze przede mną dzisiaj .
|
|
 |
|
nie ważne jak jest źle, ja nie odejdę stąd .
wezmę Cię za rękę i razem naprawimy to .
|
|
 |
|
chciałabym coś wiedzieć teraz na pewno .
to moja udręka, to jej sedno .
|
|
 |
|
nie mogę złapać tchu i łapie paranoje .
|
|
 |
|
bo osiedlom dedykowane jest to co w sercu .
za szaleństwo zdefiniowane piękno projektu .
|
|
 |
|
chodźmy do światła by wygrać lepszą przyszłość .
chodź powoli jak dziecko po omacku w ciemność .
|
|
 |
|
z Tobą nawet łzy smakują jak szczęście .
|
|
 |
|
co z tego, że ten świat tu daje nam gwarancje .
muszę pewna być, że ja to ja, a my to my na zawsze .
|
|
 |
|
tak wiele jest rzeczy, po które wciąż wyciągam ręce .
i powoli brnę przed siebie zabierając ciągle więcej .
|
|
 |
|
a gdybyśmy uciekli gdzie nikt nigdy nie był .
zaczęli od początku, już nie patrząc na potrzeby .
|
|
 |
|
chcesz to zajrzyj głęboko na dno mego serca .
zobaczysz tamtych ludzi i te miejsca .
|
|
 |
|
non stop, bez stopu, aż pulsuje wszystko .
chce stop, chce stopu, uciec za horyzont .
gdzieś, za sensem życia popędzić szaleńczo .
|
|
|
|