 |
|
szare twarze w miejskich autobusach o świcie
|
|
 |
|
by mieć spokój umysłu - oddali serca blantom
|
|
 |
|
chcesz zatrzymać szczęście, którego nigdy nie było. które błysnęło gdzieś krok od ciebie, ale spieprzyło
|
|
 |
|
Miłość do życia, jest jak toksyczny związek,
zdradzacie się wzajemnie, wierząc, że będzie dobrze / Paluch
|
|
 |
|
Życie z gracją maluje lata na naszych twarzach / Paluch
|
|
 |
|
Znów coś się wali, a jak wali się, to wszystko / Pih
|
|
 |
|
Nie chciała od niego nic, prócz bycia przy nim, ten naćpany kretyn, nigdy tego nie rozkminił. / Sobota
|
|
 |
|
kuszę cię wzrokiem ewidentnie ej, wiem że nie przejdziesz obojętnie
|
|
 |
|
panowie paniom, panie panom. kochają - ranią, wyznają - kłamią
|
|
 |
|
złączeni czymś w stylu chemii, uwolnieni z krainy cieni, uniesieni w świetle promieni
|
|
 |
|
pozostań wolny i ciesz się tą wolnością,
kiedy kolory mieszają się z szarością
|
|
 |
|
jesteś obok mnie czy nie? ciągle milczysz. coś dla ciebie znaczy czy te gesty są na niby?
który z nas nie należy już do świata żywych
|
|
|
|