 |
|
Podobno miałeś na mnie plan, tak mi opowiadałeś kiedyś,
wtedy jeszcze ze mną gadałeś, wtedy.
A ja jak kretyn wierzyłem w twoje szepty
i byłem gotów oddać im się bez reszty.
Wierz mi, aż twój głos nagle zniknął
i nawet nie było mi specjalnie przykro.
A wszystko wokół nabrało nagle tempa,
Z początku dobrze, bo z początku nie pękasz,
aż przy dźwiękach mijających lat za szybami
zacząłem zastanawiać się nad tym co stało się z nami
i czemu nie zarzucasz mnie tymi planami więcej,
a głowa ciąży mi już prawie tak jak ręce.
|
|
 |
|
Znowu następny dzień daje powód mi by zebrać myśli
i zapytać o to Ciebie się znów.
Znowu kolejny rok będę czekał aż odpowiesz mi
po co ja jestem tu.
|
|
 |
|
Ej man, już nie wiem sam ile można ślepo brnąć w ten twój plan.
|
|
 |
|
poranek hieny głodnej złych emocji.
|
|
 |
|
powiem Ci prawdę, mam cięzki charakter i marne szanse, by się zmienić
|
|
 |
|
powiem Ci prawdę, mam cięzki charakter i marne szanse, by się zmienić
|
|
 |
|
Głośno krzyczysz, lecz nikt Cię nie słyszy, balans emocji pośród głębokiej ciszy.
|
|
 |
|
dlaczego nie możesz zostawić świata i pobiec za mną?
|
|
 |
|
siedzę, zalewając łzami kartkę, wyładowywuję nerwy, ukrywając ból pomiędzy kolejnymi wersami. szwy na sercu pękają, to wszystko zaczyna tracić sens, kiedy własne życie staje Ci się obojętne, a jedyną myślą w głowie, jest myśl o Nim, o tym jak trudno jest oddychać, kiedy na co dzień nie ma Go tutaj. świadomość, że jest tylko czasem obok, na nowo zadaje cios gdzieś pomiędzy żebra.
|
|
 |
|
doprowadziłeś mnie do takiego stanu, w którym cholernie ciężko jest mi bez Ciebie funkcjonować
|
|
|
|