 |
|
oddychamy według reguł- wdech i wydech,ja oddychałam dzięki temu ze jest przy mnie.
|
|
 |
|
Chciałabym zamknąć oczy podczas pocałunku z nim, a później otworzyć je i zdać sobie sprawę, ze minęło już 30 lat, że przeżyliśmy to chore życie razem.
|
|
 |
|
To jest dziwne,ten nasz związek, to było dziwne od samego początku, kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłam, od razu wiedziałam że ze mną będziesz, od razu wiedziałam tez ze nigdy nie będziemy się kochali tak naprawdę, ale będziemy gotowi zrobić dla siebie wszystko, to dziwne, w ogóle obydwoje dziwni jesteśmy.
|
|
 |
|
Daj mi kurwą ta pieprzoną pewność. Udowodnij mi,że choć odrobinę opłaca się dla Ciebie poświęcać. Tylko tyle.
|
|
 |
|
To znaczy, no wiesz, ja Cie nie kocham , nie kocham Cię ale aktualnie jesteś dla mnie wszystkim.
|
|
 |
|
Chcę kogoś kto bałby się,że kiedyś może mnie stracić.
|
|
 |
|
Chcę kogoś kto bałby się,że kiedyś może mnie stracić.
|
|
 |
|
To nie jest takie łatwe,żyć tutaj. To nie jest takie proste, kiedy świat pokaże Ci jak to jest być najszczęśliwszą osobą pod słońcem, a potem oddali od Ciebie osobę za którą własnoręcznie wyrwałabyś sobie serce, to jest kurewsko ciężkie i wręcz niemożliwe być odartym z marzeń a jednocześnie pozostać szczęśliwym
|
|
 |
|
Bo Ciebie nie ma, nigdy nie było, bo zawsze, zawsze, w każdej sekundzie bycia razem, z przerażeniem patrzyliśmy sobie oczy, wiedząc co do minuty ile wspólnego czasu nam jeszcze pozostało.
|
|
 |
|
powoli wypuścił z ust ciepłe powietrze wprost na mój kark. począwszy od dłoni aż po czubki palców od nóg przeszły mnie przyjemne dreszcze, a na usta wpłynął mimowolny uśmiech. odnalazłam Jego dłoń i mocno ścisnęłam ją swoją. trącił mnie w policzek nosem. - boję się, że kiedyś Cię nie będzie. - wyszeptałam po czym zrobiłam krótką przerwę. - nie będzie Twoich ramion, Twojego spokojnego oddechu, Twojego delikatnego, a zarazem tak czułego, kojącego oddechu. - dokończyłam ze łzami w oczach. odwrócił powoli moją twarz w swoją stronę zmuszając do spojrzenia na Niego. - będę, postaram się. jesteś najważniejsza, zrozum. - powiedział lustrując mnie dokładnie. pocałował mnie w czoło, a ja poczułam się tak istotna, tak niezastąpiona, idealna... i taka... na swoim miejscu.
|
|
 |
|
a kiedy czytam te denne opisy w stronę tej dziuni, mam ochotę uderzyć głową w klawiaturę na tyle mocno, aby odbił mi się na czole cały alfabet.
|
|
 |
|
największą ironią jest fakt, że nawet w najgorszym momencie mojego życia byłbyś pierwszą i zapewne jedyną osobą na uśmiechnięcie do której bym się zdecydowała.
|
|
|
|