 |
|
Jeszcze niedawno myślała, że jest nic nie warta. Po czym przyszedł On i prosiłby nic sobie więcej nie robiła, bo On nie chcę Jej stracić. Coś w Niej pękło i doszła do wniosku, że nie chcę tak żyć, że musi coś w sobie zmienić. Zaczyna walkę o lepsze życie, walkę o lepszą przyszłość/ASs
|
|
 |
|
Gdy zobaczysz w jej oczach łzy Nie pytaj dlaczego...i tak Cie okłamie. Ale badz przy niej...i oboje milczcie. Dla niej cisza to lekarstwo. Bo ona jest inna. Wszyscy maja ja za zakrecona dziewczyne,ktora caly czas sie smieje... Ale ona sie smieje by nie plakac... Gdy popatrzysz w glab jej oczu, poznasz prawde... Tylko tak mozesz zobaczyc co ona czuje...
|
|
 |
http://zapiskiz1000ijednejnocy.blogspot.com/2013/11/nie-chce-juz-tesknic-za-tym-czego-nie.html nowy wpis na zapiskach, myślę, że może dać trochę do myślenia niektórym ;] co do aż za grób zakończyłem tą historię i nie potrafię do niej wrócić, ALE założyłem nowego bloga z podobną koncepcją, ale innym podejściem i historią. Jak uporam się z wystrojem i napiszę post nie tylko kawałki to link na pewno wrzucę. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i nowy post na zapiskach i nowy blog. Take care! :)
|
|
 |
|
Delikatnie drżysz tak jak mży za oknem deszcz.Dyfuzja jesiennej aury jest szybka jak Bugatti Veyron Super Sport i rozprzestrzenia się niszcząc jak hiszpanka.W Twoich oczach skrzą się łzy jak śnieg i tańczą swój ostatni taniec by za chwilę spaść po twarzy.Za chwilę niczym konie cwałem biegną w dół.Wodogrzmot Twoich słonych kropel sieka moje komory,przedsionki,żyły,zastawki,tętnice,nerwy na najmniejsze kawałki robiąc z nich papkę,która trafia do układu pokarmowego.Zatrzymuje się w gardle i dusi mnie jednocześnie chowając wszystkie słowa jakie chcą się przedrzeć przez krtań.Martwota niewypowiedzianych słów ciąży na Naszych barkach i wbija w przemarznięty ląd.Toniemy,zapadamy się,a wraz z Nami każdy dzień,w którym umieściliśmy choć najmniejszą cząstkę samych siebie.Dławimy się okaleczonymi wspomnieniami i wypełniamy bólem,który jest jak pożar w lesie.Spłonęła nasza miłość.To koniec. Jestem jak Niobe. Skamieniałem, lecz dalej płaczę.
|
|
 |
|
Kiedy noc płaczę deszczem, a krople jej słonych łez rozmywają się po szybie kreuje z nich obraz naszych ściśniętych dłoni. Palce splątane węzłem miłości. Nerwy, paliczki stają się wspólne, łączą się. Dokładnie rysuję je połączone bo nawet milimetr osobno może rozpruć całość, a wtedy wszystko runie tak po prostu. Z kolejnych kropelek dorysowuje nasze postacie blisko siebie by nie mogła powstać między Nami przepaść, by nie wciągnęła Nas i roztrzaskała na dno. Na sam koniec uzmysłowię sobie, że to tylko deszcz i znajdę go również na swoich policzkach. Znowu jestem jak sklepienie niebieskie późną porą; mroczny, cichy, daleko od wszystkich, zapłakany, pusty, sam.
|
|
 |
|
A Ona? Ona tak cholernie się boi, boi się tego, że nie da rady, że kurwa nie wytrwa, że się podda. Nie spala całą noc, myśląc o tyn co dalej zrobi ze swoim życiem. Jeżeli ktoś ma odrobinę więcej siły i wiary w siebie, to mógłby mi jej trochę przekazać. Zawieszam do czasu wyjścia ze szpitala/ASs
|
|
|
|