 |
|
Wiecie co mnie najbardziej denerwuje? Ludzie, którzy nigdy nikogo nie stracili. To ich głupie gadanie "zapomnij o nim" , "nie myśl o nim" , "nie tęsknij" , "nie kochaj", "nie wspominaj". Czy oni naprawdę myślą, że to takie łatwe? Że od tak na pstryknięcie palcami da się odciąć od przeszłości? Że od tak da się zapomnieć o osobie, która znaczyła dla nas cały świat? Że od tak da się przestać kochać, myśleć, tęsknić, wspominać? Otóż nie, kurwa nie da się. Miłość nie mija wraz z odejściem ukochanej osoby, wspomnienia nie blakną w chwili gdy on nas zostawia. Nie da się normalnie żyć w chwili gdy traci się osobę, która znaczy dla nas wszystko. W chwili rozstania traci się cząstkę siebie. Nie da się tak po prostu o tym zapomnieć nawet jeśli się chce. Nie da się kiedy ma się poczucie, że ta osoba była tą jedyną, najlepszą. Nie da się kiedy ma się poczucie, że już nigdy nikogo się nie pokocha tak jak jego. Tak naprawdę musi minąć bardzo dużo czasu by wyleczyć się z miłości. / s.
|
|
 |
|
Do dziś pamiętam jak tamtego wieczoru traciłam oddech, jak serce nie chciało już bić, jak łzy spływały po policzkach, jak każda cząstka mojego ciała rozpadała się na małe kawałeczki, a ja nic nie mogłam zrobić, nie potrafiłam Cię zatrzymać, bo Ty po prostu nie chciałeś. Cierpienie zawładnęło moim ciałem i myślami i do dziś mnie nie opuściło. / s.
|
|
 |
|
Pnę się w górę chociaż tak naprawdę każdego dnia czuję się coraz bardziej samotna. I nie mogę przed tym uciec, bo moje pokaleczone serce nie radzi sobie z pustką jaka w nim zapanowała. Tyle ludzi mówi, że kiedy minie zbyt wiele czasu to człowiek staje się uleczony, ale dlaczego nikt nie stwierdza ile tego czasu tak naprawdę musi minąć aby móc powiedzieć "zbyt wiele"? Nie rozumiem tego mechanizmu, mimo że w nim siedzę od miesięcy. Leczenie się z nieszczęśliwej miłości przerosło wszelkie moje domysły, bo nigdy wcześniej nawet nie spodziewałam się jak trudne może być to zadanie. Możesz już tak nie tęsknić, nie cierpieć, ale mimo to nadal będziesz czuła się tak okropnie samotna i opustoszała. To straszne, bo w takich chwilach życie i wszystko wokół nagle traci na wartości. / napisana
|
|
 |
|
"Ponoć rany goją się z czasem, niekiedy jednak wraz z biegiem czasu pogłębiają się..."
|
|
 |
|
Cz.2 Wciąż czuje się zagubiona, zraniona, wykorzystana, samotna i przepełniona smutkiem i dręczącą tęsknotą. Czasami mam wrażenie, że dopiero teraz dociera do mnie wszystko co się stało i to, że zostałam znowu sama, że w sumie ja ciągle byłam w tej relacji, związku sama, że on mnie nigdy nie kochał. Nadal nie umiem patrzeć jak układa sobie życie i słowo kochanie kieruje w inną stronę niż moją. Nie potrafię, nie umiem, cholera nie umiem tego wszystkiego zrozumieć. Kocham go, chcę żeby był szczęśliwy, ale wciąż zastanawiam się czego mu we mnie brakowało, gdzie tkwi mój feler i czy aby na pewno go znam. Boże, tak mnie to wszystko boli, męczy, nie daje normalnie żyć. Nie chcę już kochać go, tęsknić za nim i czekać na niemożliwe. Nie mam już na to siły. On wybrał życie beze mnie, chcę umieć zrobić to samo bez niego. Potrzebuję być kochaną, kochać ze wzajemnością. Potrzebuję silnych ramion i kochającego serca, bo za dużo we mnie już tej samotności i pustki bez niego. / he.is.my.hope
|
|
 |
|
Cz.1 Chciałam tylko być kochana. Chciałam tylko by mnie kochał. Myślałam, że to nie jest takie trudne, żeby mnie pokochać, ale myliłam się. Moja miłość też wcale nie pomogła, a coraz częściej wydaje mi się, że tylko komplikowała sprawę - przynajmniej jemu. Straciłam ukochanego, przyjaciela, osobę z którą chciałam spędzić życie. I nie wiem czy gorsza jest myśl, że go straciłam czy raczej to, że ja dla niego nikim równie ważnym nigdy nie byłam. Przez cały ten czas walczyłam o coś , co nie miało szans się udać, o kogoś, kto przez ostatnie miesiące, ani przez chwilę nie pomyślał, że chciałby spędzić ze mną każdy dzień swojego życia. Boli mnie to wszystko, okropnie boli, przeokropnie. Nie potrafię przetłumaczyć sobie tego wszystkiego, przeboleć, odpuścić, zrozumieć, ani zaakceptować. Nie umiem się z tego wewnętrznie pozbierać, choć na zewnątrz wcale nie wyglądam tak jakby świat mi się zawalił. Cholera, czas wcale nie przynosi ulgi, ani nie sprawia, że przeszłość znika.
|
|
 |
|
Nie ma go od kilku długich miesięcy, ale nadal jest wszędzie. I zarazem nigdzie. / he.is.my.hope
|
|
|
|