 |
|
Cz.3 Starałam się z całych sił, ale nie zawsze byłam taka jaka chciałam być. Wiele błędów może nie popełniłam już w relacjach z nim, ale były i takie, które zostały niestety powtórzone. Potknęłam się w swoim postępowaniu tak wiele razy na rzeczach,sprawach, które miałam przecież przetrzymać. Przeliczyłam się. Widać, nikt nie jest tak silny, jak nam się samym wydaje. Na pewno nie ja. Miałam trwać przy nim tak długo, jak długo On zechce żebym była w jego życiu. Tymczasem sama powoli przygotowuję się do rezygnacji, odejścia, zamknięcia tego rozdziału nazwanego jego imieniem, tylko dlatego, że w jego oczach nie widzę uczuć do mnie. Nie widzę, ale przecież miałam świadomość tego jak jest, przecież skoro raz ze mnie zrezygnował, było wiadome, że nie kochał mnie mocno, ani prawdziwie. Wiedziałam przecież o tym, że być może nie rozbudzę w nim już żadnych uczuć, ani emocji, a mimo to twierdziłam, że przetrzymam wszystko i sama nie zrezygnuję.
|
|
 |
|
Cz.2 Tym razem miałam być twarda, miałam nie płakać. Nie dopuszczać do sytuacji, takich jak tamtego nieszczęsnego dnia, gdy postanowił zrezygnować z nas. Nie mieć pretensji, nie milczeć, nie krzyczeć, nie gniewać się, a zapominać, rozmawiać, wybaczać, czekać i czekać. Być i kochać, nawet wtedy, kiedy znowu oddala się ode mnie, choć jeszcze kilka dni wcześniej był o wiele bliżej. Obiecałam sobie, że będę panować nad emocjami, myślami, że nie pozwolę, aby nieufność dominowała w uczuciach, jakie mam do niego. Tak wiele chciałam wytrzymać, aż do momentu, gdy to On podejmie jakąś decyzję. Decyzję życia ze mną, albo beze mnie. To już siedem miesięcy, siedem miesięcy niepewności, rozczarowań, czekania, strachu, tęsknoty, chowania dumy, wybaczania, zapominania. Siedem miesięcy mojego codziennego odchodzenia, siedem miesięcy zostawania przy nim. Kilka kłótni, których miało nie być. Wiele pretensji, do których miałam nie dopuścić i słów, które nie powinny ujrzeć światła dziennego.
|
|
 |
|
Cz.1 Pamiętam dni, kiedy modliłam się, aby On wrócił do mojego życia i mogła wszystko zmienić. Zależało mi, aby otrzymać szansę i chociaż na miesiąc być obecną znowu obok niego, żeby zechciał i pozwolił mi na nowo wzbudzić te same uczucia i emocje co kiedyś. Chociaż miesiąc. Nie prosiłam Boga o więcej. Po prostu wierzyłam, że jeśli otrzymam tą szansę to zniosę wszystko, będę czekała tak długo jak długo będzie On tego potrzebować. Dostałam ją, mogę być przy nim, ale bez żadnych jego obietnic, a moich oczekiwań. Wiedziałam, że to będzie bardzo długa droga okupiona czekaniem, czekaniem, czekaniem, jeśli kiedykolwiek mielibyśmy być jeszcze tak naprawdę razem. Myślałam jednak, że będzie to trochę łatwiejsze.Myślałam, że mogę poczekać i żyć z niepewnością. Myślałam, że mogę znosić tę niepewność tak długo, dopóki istnieje szansa, że będziemy razem. Myślałam, że przetrzymam wszystko, naprawdę wszystko dopóki miałam świadomość, że mamy przed sobą jeszcze jakąś szansę.
|
|
 |
|
"Jesteś w każdej mej myśli. Jest częścią
mojego istnienia. Jesteś częścią mnie."
|
|
 |
|
wykańcza mnie tęsknota za Tobą. / s.
|
|
 |
|
moja dusza się pali, choć na zewnątrz się uśmiecham. / s.
|
|
 |
|
nie jestem w stanie zabić uczucia do Ciebie, choć tak bardzo bym chciała. / s.
|
|
 |
|
Mam ochotę przedawkować wszystko.
Począwszy od papierosów,
skończywszy na Tobie. ;*
|
|
 |
|
Wiele razy w jednej sekundzie przestawałam Cię kochać, ale zaraz w następnej zaczynałam od nowa. Nawet zapominałam o Tobie na jedną chwilę tylko po to, aby w kolejnej znów pamiętać o Twoich oczach. Próbowałam zniszczyć wspomnienia, wmówić sobie, że to wszystko to tylko sen, że tak naprawdę nigdy Cię przy mnie nie było. Ale zaraz, za chwilę wszystko wokół próbuje mi przypomnieć, że jednak kiedyś tutaj byłeś, że ściany wyraźnie słyszały Twój głos. Nagle mam głowę pełną Ciebie i każda próba zapomnienia kończy się porażką. Nie potrafię przerwać tego rozdziału, cały czas kręcę się w kółko, nie umiem wybrać odpowiedniej drogi, bo bez Ciebie każda wydaje się być zła. To wszystko to dla mnie za wiele, jestem zagubiona. Chcę się Ciebie pozbyć jednocześnie bojąc się Cię stracić. To jak psychoza, jak zwykłe wariactwo, ale nie, to tylko miłość - ta nieodwzajemniona. / napisana
|
|
 |
|
najgorsze są momenty kiedy uświadamiam sobie, że On już na mnie nie czeka, nie myśli, nie tęskni, nie kocha. najgorszy jest moment gdy uświadamiam sobie że nie mam już nic, bo straciłam cały mój świat. / s.
|
|
|
|