 |
Mógłbym być jak kundel i być niby Twoim kumplem, wychodząc z Tobą w miasto chować się za Twoim dupskiem, przepraszać i wychodzić, przypłakać, przysłodzić, chyba nie muszę mówić co mam w planach z nim zrobić..
|
|
 |
Wiesz nauczyłem się tłumiąc rozpacz przeczyć, często przy tym gubiąc postać rzeczy.
|
|
 |
mogłeś moim być, jakoś ze mną przebiedować, zamiast życzyć mi na pocztówce nie wiadomo skąd ' wesołych świąt'
|
|
 |
Czas nas pozmieniał, więcej kłótni, mniej zrozumienia.
|
|
 |
Przecież my nawet nie mieliśmy siebie w planach
|
|
 |
Nawet sobie mogę powiedzieć: 'nie znasz mnie'. Wciąż tkwi kij w szprychach mojego życia.
|
|
 |
Tak naprawdę mój jest tylko chodnik, na którym moja stopa miejsca nie zagrzewa.
|
|
 |
Każde z nas musi pójść inną drogą
i żyć osobno, nie możemy żyć ze sobą
|
|
 |
i nie mam nic już, zbieram wszystko od nowa
najpierw siebie do kupy, by cokolwiek móc zbudować
mój świat runął z fundamentami, słowo
muszę posprzątać by postawić je na nowo
|
|
 |
Nie wiem która ja jestem teraz prawdziwa
bo nie czuję się sobą wcale, świat jest dziwny
|
|
 |
zadzwoń do mnie za kilka lat
ja na pewno nie zapomnę jak pozmieniałeś mój świat
|
|
 |
Jeśli non stop kontrolujesz się jak jesteś postrzegany, to sam zakładasz sobie na ręce kajdany.
|
|
|
|