|
tease.me.x3.moblo.pl
wyszedł z domu. nie kłopotał sobie głowy z zamknięciem drzwi na klucz. wszystko co miał najcenniejsze stracił kilka miesięcy temu kiedy trzymał ją za rękę w karetce..
|
|
|
"wyszedł z domu. nie kłopotał sobie głowy z zamknięciem drzwi na klucz. wszystko co miał najcenniejsze - stracił kilka miesięcy temu, kiedy trzymał ją za rękę w karetce.. kiedy sekundy niczym wieczność dłużyły się niemiłosiernie. kiedy lekarz oznajmił mu, że ona nie żyje. cała jego radość życia niczym balonik pofrunęła wraz z nią do nieba. wsiadł do samochodu i jak co wieczór przecina mokre od łez ulice. tęskni. każdego dnia, kiedy musi wstać rano do pracy. każdej godziny, kiedy telefon milczy jak zaklęty, bez żadnej wiadomości od niej. każdej minuty, kiedy brakuje żywych wspomnień jej wczorajszego uśmiechu. każdej sekundy, kiedy jego myśli wypełnia ból po jej stracie. tak bardzo ją kocha."
|
|
|
teraz to się możesz jebać, pozdro.
|
|
|
"potem, przez następne miesiące, wydawało mi się, że żyje za karę. nienawidziłam poranków. przypominały, że noc ma swój koniec i trzeba znowu radzić sobie z myślami. ze snami było jakoś łatwiej."
|
|
|
zdecydowanie nie funkcjonuje. siedzę głęboko pośród myśli i egzystuje jak zdechła roślina, która dawno nie dostała wody.
|
|
|
- co teraz chcesz robić? - żyć.
|
|
|
kolejny dzień staram się pozbierać i zrozumieć .
|
|
|
nie wiem czy wtedy byłeś trzeźwy, nietrzeźwy, naćpany, najarany czy cholera wie co jeszcze. ale chciałabym żebyś był taki częściej.
|
|
|
wyszłam z domu. chciałam się tylko przejść. ewentualnie wzięłam ze sobą psa. było coś po północy. park. gdzieniegdzie migająca lampa i w tle grupka kolesi. siedzieli na naszej ławce. był tam z nimi on, ze swoją nową blond-sztuką. przechodząc usłyszałam tylko jej żałosny śmiech. odwróciłam się napięcie zabijając sukę wzrokiem. próbowałam ruszyć dalej kiedy to jeden z naszych dawnych kumpli stanął mi na drodze. - przeproś ją! - śmieszne. - mówię coś do ciebie. - niby za co? - za to, że miałaś czelność tu w ogóle przechodzić. zaśmiałam mu się w twarz po czym próbą omijania całej reszty wyszłam. nagle ktoś popukał mnie po plecach. stanęłam. odwróciłam się. i dostałam w ryj. od niego. uderzył mnie tak mocno, że nie byłam w stanie się podnieść. czułam na sobie browar i coraz to większe wypływy krwi z mojego ciała. ale wiesz, coś zrozumiałam. ufaj tym ludziom, po których odejściu spokojnie będziesz mogła spojrzeć w twarz pytając 'co tam', tych pozostałych zostaw szowinistom.
|
|
|
nie jest źle. czasem tylko przypomina mi się jego uśmiech i mam ochotę z nim pogadać, ale co tam..
|
|
|
może i mówię, że mam go w dupie. że pierdole jego i tę jego nic nie wartą miłość. może i oglądam się już za innymi chłopakami. może nawet podoba mi się jego kolega. ale pośród tego wszystkiego wciąż widzę jego. chociaż wiedz, że tego nie chcę. chociaż teoretycznie zakończyłam już ten rozdział w moim życiu. może i powiesz, że jestem żałosna, ale w głębi serca nadal coś do niego czuje. nie potrafię ot tak zapomnieć o tym, co było. mimo, że mnie krzywdził. że płakałam i cierpiałam. to za bardzo utkwiło w moim sercu. a ja nadal mam żal do siebie, że to się akurat tak musiało skończyć.
|
|
|
jestem tylko człowiekiem. nikim specjalnym.
|
|
|
podobno, co ma być, to będzie.
|
|
|
|