|
Rozglądała się nerwowo, szukając jego twarzy w tłumie ludzi. Nigdzie nie mogła go znaleźć. Nagle ktoś stanął za nią, obejmując ją w talii. Odskoczyła szybko, bo nie wiedziała kto to. Uśmiechnął się do niej ciepło. - To tylko ja, kochanie - powiedział. - Przepraszam, wystraszyłam się, nie wiedziałam... - tłumaczyła się. - Cii.. - szepnął, przytulając ją. - Jesteś bezpieczna. Jestem przy Tobie. Nikomu nie pozwolę Cię skrzywdzić. I nie masz za co przepraszać. To ja jestem Ci winien przeprosiny. Nie powinienem zostawiać Cię samej nawet na sekundę. Nie po tym wszystkim, co przeszłaś. Obiecuję, że to się nie powtórzy. Kocham Cię, mała - powtarzał jej to często. W każdej jednej chwili, gdy się bała, gdy wątpiła w siebie, gdy wątpiła w cokolwiek. Tylko on był w stanie jej pomóc, tylko on wiedział jak się nią zaopiekować. Tylko on tak bardzo ją kochał. Tylko on jedyny był w stanie oddać za nią własne życie. / schiza.a
|