 |
magdapolak1998.moblo.pl
wyszłam ze szkoły po 17 było bardzo ciemno. nie chciało jakoś mi się iść do domu więc poszłam do monopolowego kupiłam piwko i poszłam do parku. usiadłam na jednej z
|
|
 |
wyszłam ze szkoły po 17, było bardzo ciemno. nie chciało jakoś mi się iść do domu, więc poszłam do monopolowego , kupiłam piwko i poszłam do parku. usiadłam na jednej z ławek , otworzyłam , przyłożyłam do ust i napiłam się. kiedy już wypiłam całe, uświadomiłam sobie, że przecież nie mogę wrócić do domu z zapachem alkoholu w ustach. więc przespałam się na ławce w parku. kiedy obudziłam się rano ujrzałam jego twarz, jego pocieszny ryjek. 'czemu mi to robisz?' - zapytałam . 'tak dla hecy' - odpowiedział. nawet w tak poważnych sprawach dla mnie potrafił żartować, co jak co- ale poczucie humoru miał . byłam nieprzytomna, prawie wcale go nie widziałam . 'widzisz mnie?' - zapytał . nie odpowiadałam nic , więc pocałował mnie. otworzyłam oczy i nie było go . po prostu zniknął, rozpłynął się w jednej chwili . to tylko moja głupia myśl o nim wyskoczyła na zewnątrz.
|
|
 |
huja o nim wiesz , nic o nim nie wiesz . nie wiesz , bo widziałaś go tylko jak się uśmiechał . a co z drugą stroną medalu ? tak , ona też jest . nigdy nie słyszałaś jak płakał chociażby do słuchawki telefonu . nie widziałaś jego popuchniętych i zaczerwienionych oczu , z których ciekły łzy nie zatrzymując się nigdzie po drodze - one głośno spadały na ziemię , jakby ważyły tonę . nie otworzył się na tyle przed tobą . nie pokazał ci tego , co w nim najpiękniejsze , tych szczerych uczuć , które chowa w sobie gdzieś głęboko . nigdy tego nie zapomnę . nikt tak nie płacze - tak szczerze i boleśnie . przeze mnie .
|
|
 |
Ej Ty! Tak kurwa, Ty! Chodź tu. No mówię Ci, chodź tu! Nie krzyczę przecież. Dalej no, przyjdź. Po chuj jak nie wiesz po co. No proszę no. Tak dobrze słyszysz, ja Cię proszę z całego serca. Bo chce. Żeby tu ktoś ze mną został. Dlaczego Ty? Bo, bo... lubię. I chuj. I tak wiem, że mnie kochasz i nie zostawisz nigdy. Sranie w banie. Chodź tu i nie pierdul. I to mi się podoba.
|
|
 |
Ej Ty! Tak kurwa, Ty! Chodź tu. No mówię Ci, chodź tu! Nie krzyczę przecież. Dalej no, przyjdź. Po chuj jak nie wiesz po co. No proszę no. Tak dobrze słyszysz, ja Cię proszę z całego serca. Bo chce. Żeby tu ktoś ze mną został. Dlaczego Ty? Bo, bo... lubię. I chuj. I tak wiem, że mnie kochasz i nie zostawisz nigdy. Sranie w banie. Chodź tu i nie pierdul. I to mi się podoba.
|
|
 |
jesteś grzeczną dziewczynką, która ma zaledwie kilkanaście lat. ma przyjaciół, dobrze się uczy, jest szczęśliwa i nie robi głupstw- tak postrzegają Cię rodzice. jak możesz robić im przykrość zachowując się całkiem inaczej? jesteś wulgarna;pijesz alkohol, palisz fajki... a oni bronią Cię w każdej sytuacji mówiąc "moja córka jest inna". z dumą i uśmiechem na ustach mówią, że "nie robisz głupot i jesteś jak na swój wiek odpowiedzialna". jak możesz ich tak oszukiwać?
|
|
 |
Powoli czułem, że zależy mi na Niej coraz mniej. Starałem się kochać Ją najbardziej jak potrafię, robić wszystko, żeby czuła się przy mnie dobrze. Nawet nie wypominałem Jej tego, że kiedy zostawiłem Ja na imprezie na chwilę, Ona w tym czasie przelizała się z moim najlepszym kumplem. Udawałem szczęśliwego, mówiąc i pisząc Jej to, co chciała usłyszeć... I nagle poczułem, że czuje to cholerne szczęście przy innej... Ona miała coś, co sprawialo, że poprawiał mi się humor.. Zaraz po tym, jak wychodziłem ze szkoły znów robiło się dziwnie, źle... Nie czułem tego entuzjazmu... Mimo to grałe i udawałem, żeby była szczęśliwa... Ale w pewnym momencie miałem dosyć oszukiwania siebie i skończyłem to, tak jak ona zrobiła to kiedyś... I wtedy zacząłem rozmawiać z tamtą jeszcze częściej... chciała ograniczyć kontakty, kazała mi ratować związek, a ja nie chcialem nic zmieniac.. bo zaczęło mi zależeć na niej z dnia na dzień coraz bardziej...bo tylko dzieki naszym rozmowom czułem się naprawdę lepiej..
|
|
 |
Wiesz, gdy ci powiedziałem, że mało wiem o miłości, to nie była prawda. Dużo o niej wiem. Tylko ona sprawia, że warto patrzeć na świat. Cierpienie i kłamstwa. Nienawiść... Chciałoby się odwrócić i nigdy już na to nie patrzeć. Ale to, jak ludzie kochają... W całym wszechświecie nie ma nic piękniejszego. Wiem... miłość jest bezwarunkowa Ale wiem też, że jest nieprzewidywalna, nieoczekiwana, nie do opanowania, i nieznośna i... dziwnie łatwa do pomylenia z nienawiścią. Myślę... Próbuję powiedzieć, że... myślę, że cię kocham. Moje serce... Wydaje mi się, że ledwie się mieści w mojej piersi. Jakby już do mnie nie należało. Jakby należało do ciebie. I jeśli byś go zapragnęła, nie chciałbym nic w zamian. Żadnych prezentów, majątku, dowodów miłości. Nic prócz świadomości, że odwzajemniasz moją miłość. Po prostu twoje serce... w zamian za moje.
|
|
 |
cała zakrwawiona, podbiegła do niego. - nie, nie, nie. - zaczęła krzyczeć, szczypiąc się na wszystkie możliwe sposoby. - jesteś i będziesz. tak, tak, tak. - wypowiadała pomiędzy próbami na złapanie oddechu. ręce. pokaleczone od szkła ręce. rozbijanie filiżanek z których wspólnie pijali czekoladę wymieniając się najsłodszymi pocałunkami świata. jego puste, tępe spojrzenie, utwierdzające ją w fakcie, że o dziś musi radzić sobie sama. jak dziecko oddanie do domu dziecka. jak szczeniak, oddany do schroniska. - bądź. nie rób mi tego. - błagała osuwając się z niemocy na nogach. - byłem. przepraszam, że byłem. - wypowiedział, napięcie odwracając się w drugą stronę. wiedząc, że gorszą krzywdę zrobił jej swoją obecnością niż tym, gdyby nigdy się nie pojawił. pozostawiona sama sobie z zakrwawioną koszulka, zaczęła strzepywać opiłki porcelany, które ówcześnie starała się wgniesć w swoją klatkę piersiową z nadzieją, że uda jej się dotrzeć do serca, uciszając jego krzyk. nieskutecznie.
|
|
 |
jedyne czego pragnę na te święta to spokoju. ucieczki. obudzenia się z koszmaru,którego nieusilnie staram się pozbyć poprzez szczypanie się po ciele każdego ranka. łudzę się, że to wszystko jest tylko imaginacją. zostawiłam koło łóżka filiżankę po kakao. codziennie rano budzę się i przecierając oczy spoglądam na nią. z nadzieją, że znowu poczuję zapach brązowego napoju. znowu ujrzę unoszącą się parę. znowu obrócę się, żeby dostać całusa w czoło i gwałtownie objąć Cię w pasie. ale z każdym porankiem uświadamiam sobie, że chęć tego wszystkiego jest znikomą abstrakcją, a od rzeczywistości nie ma ucieczki.
|
|
 |
I to jebane miejsce, w którym musiałeś ponieść śmierć. Wiedz, że widok jaki mi zapewniłeś był widokiem, który będzie przed moimi oczami całe życie. To była jedna chwila, moment. Wszedłem, zobaczyłem Cie leżącego na podłodze, karetka nic już nie była w stanie. Ja też nie, ta bezradność rozpierdalała mnie od środka. Twoja dziewczyna, którą musieli od Ciebie odciągać lekarze wzbudziła u mnie jebaną myśl, dlaczego akurat Ty. Twoja matka, która nie mogła na to patrzeć wzudziła natomiast emocje, że łzy leciały po policzku, mimo to, że starałem się opanować. Twoja siostra, która klęczała nad Tobą, krzycząc na cały dom, żebyś wstał było przeżyciem niewiarygodnym. Miałeś niesamowitą rodzine, kumpli i piękną dziewczyne. Jestem dumny z tego, że mogłem mieć takiego kumpla. Nigdy nie wybacze sobie tego, że w tym dniu nie zaprosiłem Cie do siebie na noc.
|
|
 |
Pluszowy
miś, to twój konkurent. Macie wiele wspólnego: Obaj jesteście do
ściskania, do gniecenia, do serca,do targania. Tylko, że miś jest zawsze
przy mnie. 1:0 dla misia.e
|
|
 |
esemes od Ciebie. zapowiada się starsznie.. "sorry, że tak przez esemeska, ale tak jakoś wyszło, inaczej nie potrafię. chcę Ci to powiedzieć, bo dłużej nie ma sensu takie oszukiwanie. lepiej jak to się stanie teraz niż poźniej, im dłużej będzie się to ciągło tym gorzej dla Ciebie. nie potrafię Cię dłużej zwodzić w końcu jesteśmy dorośli i napewno kiedyś to zrozumiesz. wiem, będzie Ci ciężko, ale wierz mi, mi jest też ciężko. piszę, bo ktoś Ci to musi powiedzieć - święty Mikołaj nie istnieje.. " kurde, haah udało ci się.
|
|
|
|