|
kochaaamm.moblo.pl
Wyciągnięcie ręki na zgodę nigdy nie oznacza słabości
|
|
|
"Wyciągnięcie ręki na zgodę nigdy nie oznacza słabości"
|
|
|
` Nie lubie kiedy to wraca , nie lubie też kiedy nie mogę nic zrobić mimo ,że chce , nie wiem sama już czy warto żeby to wróciło , jestem taka niezdecydowana - tego też nie lubie ,coś w środku woła o jego obecność ,tylko po takim czasie i wydarzeniach kieruje sie rozumem , zeby znowu sie nie wkurwiać , mimo ,że wkurwiam sie cały czas bo kurwa nie mam pojecia co mam zrobić ,podjełam kroki powolne żeby dotrzeć do niego , tylko to nic nie daje kurwa , trudny człowiek, coś czuje ,że mogę i stawać na głowie , nawet sie zabić a i tak nic nie zdziałam, za dużo MOICH błędów , tak to jest jak sie mysli po fakcie , zamiast to siedziec na dupie jak bylo dobrze to nie , zreszta chuj mam za swoje, żenada bez kitu.
|
|
|
Nie obiecuję być bezbłędna , najlepsza , Ale obiecuje być zawsze .
|
|
|
to boli widząc ciebie uśmiechniętego w ramionach tej twojej niby następnej *miłości*. Ahh. Może lepiej, że nam nie wyszło. Teraz przynajmniej wiem jaki jestes na prawdę. A wydawałeś się taki idealny
|
|
|
nie muszę schudnąć, nie muszę układać włosów, ani zakładać stanika. nie muszę chodzić do kościoła ani do sklepów z markową odzieżą. nie muszę się malować i sterczeć przed lustrem jak manekin. nie muszę nosić szpilek, sukienek i kręcić tyłkiem. mogę ewentualnie chcieć, nie muszę. ewentualnie mogę mieć takie puste lalunie jak ty w dupie i zazwyczaj mam
|
|
|
Kobiecie wystarczy poznać jednego mężczyzne, żeby zrozumieć ich wszystkich. Mężczyzna może poznać wszystkie kobiety i nie zrozumieć ani jednej
|
|
|
Ktoś, kto powiedział, że czas goi wszystkie rany, jest kłamcą.Czas pozwala jedynie nauczyć się najpierw przetrwać, a potem żyć z tymi ranami. Ale każdego ranka, natychmiast po otwarciu oczu czuje się te rany. I zawsze, do ostatniej chwili życia będzie się czuło obecną nieobecność. Od tego można uciekać, ale nie można uciec.
|
|
|
Jeżeli kochasz dwie osoby naraz , wybierz tą drugą , bo gdybyś naprawdę kochał pierwszą . Nie zakochałbyś się z tej drugiej .
|
|
|
'Ale wierze , że gdzieś tam w każdym z nas bije serce
więc nie zgaś w sobie brat tego co nazywasz człowieczeństwem
Nie spuszczaj głowy gdy stres wiąże Ci ręce,
nie musisz być kimś dla kogoś, bądź sobą dla siebie.'
|
|
|
Znowu mogła go zobaczyć. Znów pozwolił się przytulić. Wiedziała, że wszystko to tak po koleżeńsku. Przecież cały czas powtarzał jej, że nie może mu ufać, że on już nic od niej nie chce, a to że z nią rozmawia nic nie oznacza. Ale kiedy wciąż był jej bliski. Choć mijał czas, widywała go z innymi, to wciąż ten kochany "Misiaczek" był najważniejszy. Więc widząc go stwierdziła, że po prostu musi spróbować. Nie wierzyła, że mógł przestać ją kochać. Przecież miał być na zawsze, tak? W ręce trzymała napisany list, który zamierzała mu wręczyć. Wyrażał wszystko to, czego nie była w stanie powiedzieć. Popatrzyła w jego zielone oczy.
-Kochasz mnie czy na prawdę zupełnie już nic?-wyszeptała.
-Mała, mówiłem Ci. Chce żyć od nowa. Na to nie ma miejsca. Na ciebie nie ma.
Schyliła głowę. Po twarzy spłynęły łzy. Coś w niej pękło. Nie mogła pozwolić się dłużej upokarzać. Podarła list i odeszła mijając Go.
-Odprowadzę Cię do domu-powiedział.
-Nie, na mojej drodze nie ma miejsca dla Ciebie-wyszeptała.
|
|
|
Możesz z nim być. Może Cię całować, może przytulać, przedstawić rodzicom. Ale to ja byłam tą pierwszą. Tą, którą odważył się pokazać. Tą, którą złapał po raz pierwszy za rękę. To ja nauczyłam go kochać i tęsknić. To ja pokazałam mu kobiece ciało i nauczyłam Go jak ma się z nim obchodzić. Możesz z nim wiele. Ale ja pokazałam mu podstawy. I wszystko co by nie robił, będzie robił w taki sposób jaki poznał będąc ze mną. /kari
|
|
|
|