 |
|
kurwa mać ona nie chce mnie znać, wcale nie dziwię się, lecz nie mogę przez to spać
|
|
 |
|
dzień jak co dzień, byle do piątku jakoś dać radę
|
|
 |
|
życie się sypie gdy ktoś bardzo bliski, ktoś jak przyjaciel ma charakter dziwki, i nawet nie wiesz ile razy wbił ci nóż w plecy, dla takich suk metalowy sznur wtedy
|
|
 |
|
TRZEBA UMIEĆ KOCHAĆ ŻYCIE NAWET JAK TO ŻYCIE NIE KOCHA NAS
|
|
 |
|
nie ściemniam, bo ściemnia tylko osoba pazerna. ŻYJĘ TU DLA SIEBIE, NIE DLA MAS
|
|
 |
|
OD DAWNA NIE OBCHODZI MNIE CO O MNIE MÓWIĄ LUDZIE, CO PRAWDA A CO NIE PRAWDA WIEM I CHUJ WAM W BUZIE, OD DAWNA NA LUZIE I NIE SŁUCHAM CIĘ:-)
|
|
 |
|
po co się przebijasz jak nie dotrzymasz słowa? najważniejsza sprawa to z swoimi zgoda.
|
|
 |
|
pomocą bratu służę, jak jest z tobą zapomniałeś? jak miłość to na prawdę, JAK PRZYJAŹŃ TO NA ZAWSZE
|
|
 |
|
sam przyjaźń tą zabiłeś, co robiłeś - wiedziałeś. straciłeś kredyt zaufania, co kiedyś dostałeś, jedną szansę miałeś i sam ją zmarnowałeś
|
|
 |
|
w sumie to na bani byłam przez trzy dni, znów zaczęłam niszczyć się papierochami i wreszcie nauczyłam się porządnie pić wódkę. oprócz tego, że nie mogę grać w piłkę, przez jebaną nogę, wszystko jest zajebiście. miły jest fakt, że po roku nie rozmawiania, On znów się odzywa, pisząc, że nie mógł zapomnieć. to nic, ze nie wpierdalam się już w tego typu fazy i musiałam mu to powiedzieć, ważne jest że napisał. poza tym nauczyłam sie bycia sobą i niezmieniania żeby przypodobać się towarzystwu. albo akceptujesz mnie taką jaką jestem albo wypierdalaj. znów zbyt dużo klnę i znów mam bałagan w pokoju. znów wracam. ale skoro czuję się zajebiście, to, to jest dobre. mam bynajmniej taką nadzieję. / odpierdolciesie
|
|
 |
|
siedząc tak na brzegu łóżka, zalewam łzami kartkę, wyładowywuję nerwy, ukrywając ból pomiędzy kolejnymi wersami. szwy na sercu pękają, to wszystko zaczyna tracić sens, kiedy własne życie staje Ci się obojętne, a jedyną myślą w głowie, jest myśl o Nim, o tym jak trudno jest oddychać, kiedy na co dzień nie ma Go tutaj. świadomość, że być może już nigdy nie będzie obok, na nowo zadaje cios gdzieś pomiędzy żebra. / endoftime.
|
|
 |
|
jak ludzi, których łączyło wszystko, może zacząć wszystko dzielić?
|
|
|
|