 |
|
od kołyski aż po grób będę czuł do rapu głód
|
|
 |
|
spróbuj głową mur przebić, mnie nie zmienisz, bo rap mnie jara, tak samo mocno jak jarał mnie kiedyś ♥
|
|
 |
|
mój ból, chcę go zabić lecz zawsze tu będzie, dlatego rąk nie mam we krwi a w atramencie
|
|
 |
|
czuję się jak pod ścianą, ty widzisz dobro w ludziach, świat jest w porządku, dla mnie to iluzja
|
|
 |
|
bez ściemy, kreowanego sztucznie wizerunku, szkoła wyrzutków, mix chamstwa, smiechu i smutku
|
|
 |
|
jestem jak zła wróżba moge zjebać tobie nastrój
|
|
 |
|
dzikie wrzaski, nieskończony słów zasób, to absolwenci Wyższej Szkoły Robienia Hałasu!
|
|
 |
|
na piersi czarne słońce, na stopach para czarnych Najek, uniesiony środkowy palec, Wu Es eR Ha, a nie wytwórnia bajek
|
|
 |
|
hip hop we mnie tętni, i nawet kiedy umrę, będę mieć zamontowane dwa subwoofery w trumnie
|
|
 |
|
pakuj nogi za pas, oto atomowy podmuch, hip hop siedzi w nas niczym jebany nowotwór ♥♥♥
|
|
 |
|
możesz mieć pewność zatańczę na twoim grobie walczyka
|
|
 |
|
uzależniam cie na dobre, może lepiej nie zaczynać
|
|
|
|