 |
Powinno istnieć jedenaste przykazanie: nigdy nie opuszczaj tych, którzy cię kochają.
|
|
 |
Nie wiem czy wgl istniejesz, ale dzis spróbuje. O jedno cie proszę...mam jedno, całkiem skromne życzenie: Boże, nie mogłabym przespać najbliższego miesiąca? tak bardzo Cię proszę...
|
|
 |
myślisz, że zostanę tu dłużej?;)
|
|
 |
resztki siebie zbieram z całego ciebie i wiedz... nienawidzę cię dziś!!!
|
|
 |
i jedyne co mogłabym powiedzieć, to tylko się powtórzyć. ZOSTAŃ
|
|
 |
bo życie wychujało ja znów, po raz setny już chyba mówi życiu: 'spierdalaj'
|
|
 |
Ty może nie wiem, ale... ja zawsze lubie gdy patrzysz.
|
|
 |
Wiesz, te życie boli. Boli, że Twoje marzenia mogą się spełnić komuś innemu. Boli, że gdy masz ochotę się wyrwać ze swoich czterech ścian, nie ma chętnych na popołudniowy spacer. Boli, że możesz tylko sobie ufać, bo inni już dawno zawiedli. Boli, że tak częste podejmowanie pochopnych decyzji, ukazuje skutki dopiero po pewnym czasie. Boli ... Ranisz mnie życie.
|
|
 |
Dopiero późną nocą, przy szczelnie zasłoniętych oknach gryziemy z bólu ręce, umieramy z miłości. Tej naszej, jedynej... wiecznej
|
|
 |
A alkohol tego dnia byłby wręcz nagrodą i wybawieniem...
|
|
 |
Topienie smutków w piciu, paleniu, ćpaniu ... Fajnie, ale to nie Ty topisz wtedy smutki. To smutki topią Ciebie.
|
|
 |
a Twoje słonko jest od rana za chmurą i ma oczy spizgane holenderską naturą..
|
|
|
|