 |
|
we wręcz bolesny sposób uświadamiam sobie, że pasowałby tu. nie - nawet nie tyle co "pasowałby", a chcę Go tu. chcę, żeby wychodząc po treningu z siłowni, robił coś ponad machaniem do mnie na powitanie, żeby zahaczył o boisko, przyciągnął mnie ku sobie za dłonie, otrzepał ze śmiechem piach z moich spodenek i zapewnił, że widzimy się potem. niech przyjdzie pod sam koniec dnia, wypije herbatę, ponarzeka, zamknie w końcu moją książkę, zaśnie przy mnie. niech nad ranem odgarnie mi włosy z czoła i zapyta o moje sny. niech podgrzewa jeszcze bardziej te trzydzieści stopni w powietrzu, ja chcę.
|
|
 |
|
nigdy nie potrafiłam powiedzieć, że jest perfekcyjnie, że lepiej być nie może. odwiecznie kieruje mną ta żądza ku temu, by coś ulepszyć, wprowadzić nowe dodatki, dołączyć coś. dlatego teraz, każdego wieczoru, kiedy leżę przy otwartym oknie z książką pod łokciami - chcę Go. nie mogąc wymyślić innej zachcianki, bo napakowałam w siebie już dość słodyczy tego dnia, a herbata stoi na szafce nocnej, myślę o Nim i o tym, o ile cudowniej wyglądałaby ta sytuacja z Jego marudzeniem, że światło lampki razi Go w oczy.
|
|
 |
|
aaa! nadszedł ten dzień :D spotkam się z cooookies pierwszy raz, poznałyśmy się rok i trzy miechy temu tutaj na moblo :d za 3 i pół godziny jadę po nią do lublina. a no i udanej majówki! :*
|
|
 |
|
jestem zagubiona w tym wszystkim.
|
|
 |
|
być sobą przede wszystkim.
|
|
 |
|
miewam zimne dłonie, lecz zawsze gorące usta.
|
|
 |
|
zaproponował spacer,mieli iść niedaleko, ale płynęli w rozmowie tak ze szli równo z rzeką.
|
|
 |
|
kocham siebie bez wzajemności.
|
|
 |
|
Tom Petty spotyka Debbie Harry.
|
|
 |
|
nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości.
|
|
 |
|
dlatego nic mi się nie chce, szczęście wchłaniam z powietrzem, takiego świata ja nie chce, więc go sobie ulepszę.
|
|
 |
|
lepiej mnie zabij, wyrzuć z pamięci. lepiej odejdź, pozwól mi odejść.
|
|
|
|