 |
"Była ucieleśnieniem moich marzeń. Dzięki niej stałem się tym, kim jestem, a trzymanie jej w ramionach wydawało się bardziej naturalne niż bicie serca"
|
|
 |
Doswiadczenie to taka wspaniala rzecz, która pozwala ci rozpoznac blad gdy znów go popelniasz
|
|
 |
Mam bardzo uparte serce,proszę mi wybaczyć.
|
|
 |
Odrodziłem się na nowo tylko ty mi możesz wytłumaczyć dlaczego wcześniej nie było dialogu.Zawdzięczamy to przypadkowi czy Bogu?
Pieprzyć cały ten ogół gdybyśmy nie spotkali się na rogu,
raczej..inny wątek, inny każdy piątek, inny każdy dzień, inny rozsądek,
i ja to dobrze wiem. Jak tlen cię wdycham, czujesz jak dotykam?
... To jest piękna rzecz, jak ta muzyka. Zrobiona z sercem.
czule jak trzymanie się za ręce. Teraz żyję na relaksie, nigdzie już nie pędzę,
niepotrzebne mi nic więcej..
|
|
 |
W nas jest niekończąca się opowieść, To wiem na pewno. Ty ze mną to jedność. Obu ciał i obu charakterów, to te uczucia, nic więcej nie mów.
|
|
 |
Znajomość z Tobą uznaję jako największą szkołę życia,dokonywania wyborów,walki z własną dumą i w końcu pogodzenia się z porażką.
|
|
 |
Upartość serca drogą do porażki emocjonalnej.
|
|
 |
nienawidzę, kiedy mierzysz mnie wzrokiem delikatnie przygryzając wargę. kiedy moje usta krzyczą o dotyk Twoich. a ja mam obowiązek przytrzymywać je zębami bo niestety nie mam w pobliżu sznurówek, a tych od trampek niezwykle mi szkoda.
|
|
 |
Wybrałam drogę na skróty,najprostsze rozwiązanie: udawanie,że nic mną nie wzrusza.Najmniej skuteczne,gdy widzę Cię z nią.
|
|
 |
Wiem, że to jest trudne, z chorym światem wygram
Ile ja bym dał żeby nie mieć już tych pytań
Co się ze mną dzieje, co mam teraz robić?
Jak mam dalej żyć, by z tym wszystkim się pogodzić?
Ile ja bym dał - pewnie wszystko, co mam...
|
|
 |
cała zakrwawiona, podbiegła do niego. - nie, nie, nie. - zaczęła krzyczeć, szczypiąc się na wszystkie możliwe sposoby. - jesteś i będziesz. tak, tak, tak. - wypowiadała pomiędzy próbami na złapanie oddechu. ręce. pokaleczone od szkła ręce. rozbijanie filiżanek z których wspólnie pijali czekoladę wymieniając się najsłodszymi pocałunkami świata. jego puste, tępe spojrzenie, utwierdzające ją w fakcie, że o dziś musi radzić sobie sama. jak dziecko oddanie do domu dziecka. jak szczeniak, oddany do schroniska. - bądź. nie rób mi tego. - błagała osuwając się z niemocy na nogach. - byłem. przepraszam, że byłem. - wypowiedział, napięcie odwracając się w drugą stronę. wiedząc, że gorszą krzywdę zrobił jej swoją obecnością niż tym, gdyby nigdy się nie pojawił. pozostawiona sama sobie z zakrwawioną koszulka, zaczęła strzepywać opiłki porcelany, które ówcześnie starała się wgniesć w swoją klatkę piersiową z nadzieją, że uda jej się dotrzeć do serca, uciszając jego krzyk. nieskutecznie.
|
|
|
|