Widziałam go, znowu. Szedł gdzieś, przechodził przez rynek. Nie myślałam o tym jak się tam znalazł, ani skąd ja się tam wzięłam. Mogłam przez chwilę obserwować jego swobodne i pewne ruch. Kiedy odwrócił się w moją stronę zauważyłam, że kącik jego ust wzniósł się ku górze, ale nie patrzył na mnie. Zbliżała się do niego jakaś postać, którą zauważyłam dopiero, gdy ją objął. Od razu zaczęły we mnie buzować emocje, jednak zaczęłam sobie wmawiać, że to zwykła koleżanka. Usiedli na ławce i zaczęli o czymś rozmawiać, a ja powoli podeszłam, aby usłyszeć choć jedno słowo. Gdy byłam już na tyle blisko, aby wiedzieć o czym mówią usłyszałam "Kocham Cię" wypowiedziane z jego ust. "Jasne, łudź się, że to koleżanka" powiedziałam do siebie w myślach i czym prędzej skierowałam się do przystanku. Kiedy byłam już prawie przy ławce nagle znalazłam się w domu. Dopiero wtedy zaczęłam się zastanawiać co jest grane. Zorientowałam się, że to sen, kiedy obudził mnie dźwięk telefonu. | mamotobieniedobrezdanie
|