Jak byłem mały, miłość znaczyła dla mnie tyle, co znaleziona
biedronka, prawie nic. Miłość to byłaś ty, babcia i dziadek,
samochodziki i klocki lego. Kiedy ktoś mnie całował robiłem
śmieszną minę mówiłem `fuuuj`. Nie śniłem o niej, nawet
nie myślałem. Nie chciałem, żeby jakaś dziewczyna mnie
przytulała. Ważniejsze było układanie toru dla zabawkowego
pociągu i skakanie po kałużach. Teraz wszystko się zmieniło.
Kiedyś nie oddałbym nawet lizaka za spędzenie 5 minut
z nią. Teraz, za 5 minut przy niej oddałbym cały świat.
|