 |
eh, te żale, niskich postumentów. żenada.
|
|
 |
właśnie tak. nic więcej. aczkolwiek chcę miłości...
|
|
 |
nigdy więcej. złość, moja codzienna koleżanka.
|
|
 |
załamuję ręce. cóż mogę jeszcze uczynić?
|
|
 |
bo bywam zła. jak teraz. Jezu, jaki on głupi.
|
|
 |
za wiele, na moją małą główkę.
|
|
 |
nie smuć się, włączę pocieszacz, chcesz?
|
|
 |
aczkolwiek tęsknotą jest to.
|
|
 |
bo to historia, bo to marzenia...
|
|
|
|