mogłabym odejść. zostawiając Ciebie, Ją i Ją. odejść, zostawiając mojej rodzinie pytanie 'dlaczego?'. za pomocą środków nasennych czy innych tabletek. przyszlibyście, a na pewno chcielibyście przyjść na pogrzeb. rzuciłbyś kawałek ziemi na moją białą trumnę. nie rozpłakałbyś się, nie potrafiłbyś. w prawdzie nie znałeś mnie, inaczej wiedziałbyś, dlaczego tak postąpiłam. a one? przeżyłyby to dosyć ostro. a zwłaszcza ta cholerna odległość. jednak z czasem byłyby świadome, że teraz jestem szczęśliwa. wreszcie zaczęłyby normalnie żyć. mając mnie w sercu. rodzina w każdą rocznicę śmierci przychodziłaby, stawiając znicz, wycierając zdjęcie. z czasem porzuciliby żałobę i rozpoczęli nowe życie. znajomi zapamiętaliby mnie, jako wieczną optymistkę, roześmiane i niezrównoważone do końca dziecko. a gdyby ktoś zapytał Cię po pewnym czasie o mnie, zastanawiałbyś się dłuższą chwilę, kim jestem czy też byłam. więc nie wmawiaj mi, że dużo znaczę dla 'bliskich'.
|