|
Siedział, paląc papierosa. Spoglądał na gwiazdy poprzez okno i wsłuchiwał się w miarowy oddech śpiącej kobiety, która przed chwilą zadowoliła go fizycznie. Prócz tego nie znaczyła dla niego nic. Patrząc jednak na nocne niebo przypomniał sobie o Niej. Jej oczy, głos, każdy roztrzepany kosmyk włosów, śmiech, bezradność i niewinność. Może nie była idealna, ale była cudowna. Wiedział, że jest dupkiem, bo nie potrafi jej docenić. Znacznie większą wartość miał dla niego przygodny seks z przypadkowymi kobietami. Zawsze jednak po takim epizodzie palił papierosa i przypominał sobie o niej. Wspomnienia kończyły się jednak wraz ze zgaszeniem papierosa. Były ulotne jak dym. Kochał ją, ale wyszedł z założenia, że miłość w tych czasach nie ma zbyt wielkiego znaczenia.
|