 |
|
jak można nie pozwolić na odejście osoby, którą kochasz? przecież jeśli uważasz, że darzysz ją głębokim uczuciem, nie chcesz by ona była nieszczęśliwa. wolisz cierpieć, niż by cierpiała osoba, którą kochasz. co nie znaczy, że będziesz nie tęsknić i kochać dalej.
|
|
 |
|
kilka mocnych skrętów, piwo, łeb rwie i od razu piszesz na luzie z typkiem, który podoba Ci się tak kurewsko mocno.
|
|
 |
|
Każdego dnia idę do szkoły z myślą ,że to właśnie dziś podejdziesz do mnie, uśmiechniesz się, popatrzysz. Czekam na jakiś gest. Codziennie zostaje rozczarowana.
|
|
 |
|
W każdym twoim uśmiechu widać cień niepewności i zwątpienia.
|
|
 |
|
Nie chciałabym patrzeć na Twoje cierpienie gdy codziennie mijasz nas szczęśliwych obok na chodniku ale miałeś szansę i spieprzyłeś to. To tyle.
|
|
 |
|
''Skarbek, zawsze ty, na zawsze, nie chce innej dziewczyny, zrozum '' . Jego wytłumaczenie na moje ''Boję się, wiem, że odejdziesz'' .
|
|
 |
|
kochanie.. mieliśmy coś pięknego! sam mówiłeś, nie pamiętasz? Ok, ale wytłumacz dlaczego ciągle o tym myślę? o rozstaniu, o twoich kłamstwach, o twoich pięknych obietnicach, no dlaczego? Przecież minęło tyle miesięcy...
|
|
 |
|
a ten nędzny świat ogranicza sie już do osób, które jadą tylko w necie, a gdy przechodzą obok Ciebie mówią tylko zwykłe 'czesc'.
|
|
 |
|
byłam mała,wiele razy upadałam na beton pod blokiem, krew lała mi się z kolan jak skurwysyn, ale mimo wszystko wstawałam i biegłam do piaskownicy, kilka lat później do powstania z upadku motywował mnie Eminem, kilka jego wersów w ciągu jednej nocy i następny dzień był od nowa, szczęśliwy z uśmiechem na twarzy. jeszcze nie tak dawno pomagała mi amfetamina, zaczęła z czasem wywoływać ten cholerny uśmiech i sztuczną radość, ale popadałam w uzależnienie, a do tego doprowadzić nie mogłam. dawno temu, jak przez mgłę pamiętam, że jeszcze między tymi wydarzeniami bywałeś i ty, pomagałeś mi ogarnąć to wszystko i dać cholerną nadzieje na lepsze jutro. a dziś? nic, kompletnie nie działa nic, nie docierają do mnie słowa rodziców, muzyka zaczęła mnie momentami irytować, na używki nie mam pieniędzy, a dla ciebie nie mam serca i wymagań. trudno, przyszło mi umierać w samotności, bezradności i za dużej koszulce.
|
|
 |
|
-jesteś mistrzem. - odezwał się nagle kumpel. spojrzała na niego pustym wzrokiem nie bardzo wiedząc co ma na myśli, on widząc, że ona nie rozumie powiedział: - jesteś mistrzem, przeżyłaś takie piekło, którym innym się nie śniło, umarłaś, żyłaś i znów.. - nagle urwał. -i znów umieram, no powiedz to, wiem, każdy już to widzi, wie to. wiesz? nie jest mi z tym źle, w końcu kiedyś umrę, szybciej od moich niektórych znajomych, ale tak odejdę. i wiesz? dobrze mi z tym.
|
|
 |
|
czas wziąć się w garść i mieć coś z życia za życia.
|
|
|
|