 |
|
I ask why, but in my mind, I find I can’t rely on myself
Pytam czemu, sądzę w umyśle, Że nie mogę liczyć na siebie...
|
|
 |
|
I hate being on my own, and everyone can see that, I really fell, and I'm going through hell.
|
|
 |
|
witam Cię, mój osobisty piątku trzynastego
|
|
 |
|
jeśli chodzi o porządek, to zawsze mam w pokoju czystą .
|
|
 |
|
zbieram kawałki mojego złamanego serca. sumiennie chowam nawet te najdrobniejsze. nadzieja - wredna suka - wciąż mi dokucza. nie przestałam się łudzić, że zobaczę jeszcze kiedyś jego osobę w moich drzwiach. naiwnie myślę, że trzymając w dłoni apteczkę powie mi ze swoim bajecznym uśmiechem na twarzy, że przyszedł przywrócić mi puls.
|
|
 |
|
wymawiałeś moje imię z pięknym akcentem, tak jakby było to najpiękniejsze słowo na świecie.
|
|
 |
|
bawisz się mną, jak lalką Barbie. tylko zamiast głowy odrywasz mi serce, a zamiast obcinania włosów, ranisz nożyczkami mą duszę.
|
|
 |
|
kiedyś szydziłam z każdego kto cierpiał z miłości , wyzywałam go od największych ciot i debili ,nie pojmowałam tego jak takim głupim uczuciem człowiek potrafił się tak bardzo załamać . dzisiaj spojrzałam na moje odbicie w lustrze i nawet nie musiałam zbyt wiele myśleć , stwierdziłam bez wahania , że stałam się jedną z tych ludzi którzy do niedawna byli dla mnie pośmiewiskiem
|
|
 |
|
kiedy patrze na mojego ex zawsze zadaje sobie pytanie : czy mnie wtedy całkiem popierdoliło , czy po prostu wzrok miałam zjebany skoro z nim byłam ? . hymm , odpowiedzieć na nie nie umiem . po prostu zakładam , że to był tylko jeden wielki błąd młodości i mam nadzieje że więcej się on już nie powtórzy
|
|
 |
|
wszyscy mieli mi za złe, że wybrałam samotność. nie chciałam by kolejny egoista zranił me delikatne, małe serduszko. i tak miałam na nim poważne rysy, przez rodziców i poprzedni związek. próbowali mnie swatać z innymi, przystojnymi mężczynami. nie byłam zainteresowana. chodziłam po mieście, z papierosem w dłoni, często pijana. łamałam obcasy, na nierównych chodnikach, spuszczałam głowę, ukrywając rozmazany makijaż. w słoneczne dni, zakrywałam go wielkimi muchami. lecz pewnego dnia, przyszedł dzień, gdy wybaczyłam wszystkim osobnikom płci przeciwnej. zakochałam się. inni pytali mnie, po co mi to wszystko? chociaż niedawno, sami próbowali wcisnąć mi jakiegoś idiotę. śmieszne. przecież śmieli się nazywać moimi przyjaciółmi. a teraz zazdroszczą mi szczęścia.
|
|
 |
|
kocham kiedy słodko mnie przeprasza, robi śmieszne minki, delikatnie całuje i szepcze czułe słówka do ucha. lubię, gdy płacze. wiem, że to egoistyczne, ale wtedy widzę, że mu zależy. znoszę kiedy ogląda mecze drużyn, których nie znam, lecz tylko gdy głaszcze mnie po włosach, podczas piekielnie nudnego dla mnie spotkania. nie lubię, gdy pije czy jara zioło, kłócimy się przez to, bo może robić takie głupoty tylko ze mną. nienawidzę, gdy manipuluje małą, wrażliwą dziewczynką, jaką jestem, gdy wykorzystuje to, że go kocham, gdy nie jestem pewna, tego, iż będzie przy mnie zawsze. tak jak teraz.
|
|
|
|