 |
|
Inspiruje mnie przepaść. Gaszę papierosa. Pierdolę sentymenty. Przytulam się do siebie. Przepadam bez wieści.
|
|
 |
|
Powiedzieć Ci jak ma być? Ma być szał, mam się jarać. Mam cały czas o Nim myśleć i ma szybciej bić serce, kiedy zobaczę wiadomość od Niego. Mam skakać z radości, kiedy zaprosi na spacer i ciągle się uśmiechać. Mają mi się uginać kolana przy każdym Jego spojrzeniu w moją stronę i mam drżeć, kiedy mnie dotknie ! ;*********
|
|
 |
|
Codziennie mi się śnisz, codziennie inaczej.. Wiesz, w tych snach też już nas nie ma. Codziennie wyobrażam sobie Twój powrót, tak bardzo na niego czekam, tak bardzo chcę Cię zobaczyć.. Bardzo chcę żebyś przytulił mnie znów tak mocno, spojrzał w moje oczy i powiedział, że tęskniłeś, że brakowało Ci mnie z taką samą siłą, tak bardzo chce żebyś później nie wychodził z tego mieszkania tylko został i dał mi naprawić coś, co zepsułam sama.. Boże, A, nawet nie wiesz jak ja Cię potrzebuję. chyba jeszcze bardziej niż wcześniej, chyba przez łzy widzę wyraźniej.. Jedno jest pewne, tylko to. Bez względu na Twoje decyzje, wybory, chcę żebyś się uśmiechał, śmiał tak zajebiście pełną piersią, żył pełną parą i był szczęśliwy, nawet jeśli miałoby to być beze mnie, nawet jeśli mam tego nie widzieć. Kurwa mać, A, tak bardzo życzę Ci dobrze, bo za to wszystko należy Ci się wszystko co najlepsze. A ja Ci tego nie dałam, chociaż teraz chce dać wszystko. /f
|
|
 |
|
[2] ...kto stawiał na mnie wszystko, bo we mnie wierzył, wierzył w "nas", kochał mnie jak nikt nigdy.. W jednej setnej nie oddałam Ci tego wszystkiego, przy okazji zapominając o tym, że związek to nie klatka, to wolność i partnerstwo.. Nie mogę sobie tego wybaczyć i ułożyć dalszego życia bez Ciebie i wszystkiego co od Ciebie biło. Chcę żebyś wiedział, że zawsze będę dla Ciebie.. że jeśli chociaż w innej roli zechcesz mnie w swoim życiu, to będę się spełniać w tym jak najlepiej. Nie dlatego, że tak trzeba, tylko dlatego, że do tego dojrzałam i tego najzwyczajniej w świecie chcę. Pamiętaj, jestem i będę, jeśli jeszcze kiedykolwiek zaufasz mi na tyle, żeby się przede mną otworzyć. Przepraszam, że rozumiem wszystko dopiero teraz, cholernie żałuję, że tak późno. /f
|
|
 |
|
[1] Masz rację, żaden związek nie powinien tak wyglądać.. nie powinnam prowokować tych wszystkich złych momentów, w których Ty tak naprawdę tylko się broniłeś. W tej relacji idealne było tylko uczucie, takie prawdziwe - to lojalność, oddanie, Twoje poświęcenie dla mnie.. Pamiętam jak mówiłeś, że mimo tego, że jest źle, to czujesz, że Cię kocham. Wybacz mi to, że zapominałam o tym krzycząc i wyrzucając Ci coś, co sama zaczęłam i robiłam tak często, za często.. Wiem, że to nic nie zmieni, że nie da pokochać się drugi raz, skoro w umyśle ma się rok nerwów, ciągłego psucia głowy.. wiem to. I cholernie żałuję, że nie obudziłam się na początku. I to nie jest kwestia mojej miłości.. Kocham Cię i boli mnie brak "nas", jasne. Ale ja straciłam człowieka najważniejszego, kogoś kto jako jedyny w życiu poświęcił dla mnie aż tyle i samego siebie, straciłam sens?.. kogoś, kto był dla mnie najważniejszy jako przyjaciel, jako ktoś kto rozumiał mnie bez słów, kto podnosił mnie z dna niejednokrotnie.. /f
|
|
 |
|
[2] Z Tobą wszystko było inne, takie magiczne. Budzenie się obok Ciebie było lepsze niż wygrana miliona dolarów, kurwa, jak ja teraz wyraźnie widzę swoje błędy.. Chcę być dla Ciebie kimś lepszym; kimś z kogo jesteś dumny; kimś kogo nadal potrzebujesz, bo ja Cię potrzebuję jak tlenu. 90% myśli to Ty, nawet jak o tym nie mówię głośno, a chciałabym to wykrzyczeć.. żebyś zaufał od nowa, żebyś zobaczył, że to dla mnie tak ważne, że zmienia mnie w kogoś, kogo chcesz kochać i dzielić z nim każdy dzień. Tyle się wydarzyło, byliśmy w tylu miejscach i sytuacjach tylko dla siebie i wiele osób mówiło wiele razy, że za mnie byś zabił. Wiem to, zawsze wiedziałam, nigdy nie musiałeś mówić, że kochasz, bo to czułam na każdym kroku, unosiło mnie to nad ziemię. Przepraszam, że to zabiłam.. że dopiero teraz widzę, jak tego nie doceniałam, nie dawałam temu szansy.. Teraz dałabym ich milion.. Milion żyć, milion szans, całą siebie, jak najlepszą potrafię być.. tylko żebyś był. /f
|
|
 |
|
[1] Trzaskanie drzwiami, setki gierek słownych, tysiące niewyjaśnionych spięć, milion bezsensownych "ty robisz to samo".. Po co ci to było, głupia pizdo? Zadaje sobie to pytanie codziennie i codziennie żałuję, bo straciłam najlepsze, co miałam kiedykolwiek. Nie przesadzam, wiesz że tak myślę. Nie miałam świadomości jak wielkie szczęście mam, jak dużo serca mi dałeś nie oczekując niczego w zamian. Jesteś idealny; masz milion twarzy, a każdą pokochałam całą sobą. I wiesz co? To, że dopuściłam do tego, co jest teraz, jest moją największą porażką i będę to sobie wyrzucać już do końca. Pokazałeś mi życie, takie prawdziwe życie.. Stworzyłeś mi dom, jak potrafiłeś najlepiej i nigdy nie wymarzyłabym sobie lepszego. /f
|
|
 |
|
[2] Tak cholernie mi źle bez mojej brat niej duszy, bo nią też byłeś, tak samo jak największą miłością, ba.. nadal nią jesteś. I wiem, że wiesz. I wiem też, że nie chcesz tego wiedzieć. Pusto tu. Żyję, spinam dupę, krok po kroku ogarniam swoje istnienie. Ale obok tego wszystkiego, gdzieś z tyłu za mną, jest ta wielka pustka, która spędza mi sen z powiek. Nie mogę się odnaleźć bez Ciebie, proszę, znajdź mnie i uratuj. Tak jak kiedyś. /f
|
|
 |
|
[1] Czy jest lepiej?.. Nie potrafię poradzić sobie z tym dystansem, który między nami jest większy niż odległość, która nas dzieli. Byliśmy tym dwojgiem ludzi, których, jak się mogło zdawać, łączyło coś prawdziwego, coś co pokonywało dotychczas każdą, nawet ogromną przeszkodę na swojej drodze. A teraz? Teraz rozmawiamy, jakby między nami nie wydarzyło się nic, co w jakiś sposób mogło złączyć nasze połamane, głodne i dygoczące z zimna serca. Boli, wiesz? Chciałabym być jak najbliżej Ciebie, Twoich problemów, rzeczy które Cię cieszą. Chciałabym wiedzieć, czy pogoda za Twoim oknem jakoś zmienia Ci nastrój, jak mija Ci dzień, czy kawa smakuje Ci tak samo, jak tutaj, w domu, który przecież naprawdę sobie stworzyliśmy. Chciałabym rozmawiać z Tobą tak jak kiedyś, kurwa mać, nikt mnie tak nie rozumiał, tak nie słuchał.. Nawet jeśli odpowiadałeś milczeniem to wiedziałam, że za jakiś czas nakreślisz mi właściwą drogę, nawet nieświadomie dla mnie. /f
|
|
 |
|
Miał prawo ode mnie odejść, a według Niego też i powody. Jedyne, z czym nie potrafiłam się uporać, to strata Jego jako człowieka. Był pierwszym mężczyzną, którego bez wahania nazwałam przyjacielem. I z tą stratą nie pogodziłam się nigdy, nawet jeśli wreszcie uznałam ją za fakt. W pierwszych miesiącach po rozstaniu często powoływałam się na naszą przyjaźń. (...) Po mniej więcej trzech latach, których potrzebowałam, by zapomnieć o Nim, nadal nie chciałam przekreślać tego, co było między nami jako ludźmi, wierząc naiwnie, że takie relacje są ponadczasowe. Głupek ze mnie. (...) Tak naprawdę nigdy nie zrozumiałam, jak to się mogło stać, że stałam się dla Niego kimś obcym.
|
|
 |
|
"Albo może jesteś za blisko o jedno życie, bo dałeś mi się przywiązać, a tego nie robi się człowiekowi, dzieląc z nim samotność."
|
|
 |
|
Ludzie, których zabrał mi czas, postanowili nie odchodzić do końca. Ale żaden z nich nie odpowiada, gdy pytam czy to szczęście, czy przekleństwo, móc wciąż być z nimi, jedynie i aż w pamięci...
|
|
|
|