 |
|
ej mała, masz za dużo konserwantów i sztucznych barwników.
|
|
 |
|
a gdy olałaś mnie kompletnie, skreśliłaś naszą przyjaźń - poczułam się jakby umarła mi siostra.
|
|
 |
|
nigdy nie walcz o przyjaźń - o prawdziwą nie musisz, a o fałszywą kurwa nie warto, uwierz.
|
|
 |
|
i napluć wszystkim 'kochanym' osobom, uśmiechnąć się i powiedzieć : to za tą wspaniałą przyjaźń.
|
|
 |
|
zdecydowanie wolę męskie grono niż damskie. do szczęścia wystarczą mi dwie przyjaciółki, a nie banda pustych lalek, które za plecami cię obgadują, a przy tobie liżą dupę.
|
|
 |
|
tak często się kłócimy. tak często się do siebie nie odzywamy. tak często najchętniej byśmy się pozabijali. tak często wiem, że jeśli chodzi o lojalność - jedno poszłoby za drugim mimo wszystko.
|
|
 |
|
ten niezręczny moment kiedy twoi rodzice pytają ciebie co słychać u twojego 'przyjaciela', z którym nie rozmawiasz od miesięcy..
|
|
 |
|
nie łudź się. nie płaczę po nocach po zerwaniu. mam zajebistych kumpli, którzy potrafią sprawić, że o Tobie nie myślę.
|
|
 |
|
w życiu, tylko muzyka piha mnie nie zawiodła. nawet rodzice, przyjaciele, a nawet włosy nawalają.
|
|
 |
|
pseudo znicze. jak umrę i ktoś wrzuci moje zdjęcie na nk z tym [*] w rogu, albo ustawi w opisie na gg, zamiast przyjść na cmentarz, pomodlić się, to niech wie, że będę go straszyć.
|
|
 |
|
przykucnął przede mną wyjmując mi z rąk podręcznik od niemca. - Ty, fajki, rap, pół litra... i ja? wieczorem? - zagadnął odnajdując moją dłoń równocześnie zaczynając ją rozgrzewać. stopniowo było mi coraz cieplej, przestałam zwijać się w kłębek na środku szkolnego korytarza, a na usta wpełznął uśmiech. - czemu nie. - mruknęłam nachylając się w Jego stronę. podczas krótkiego buziaka w Jego policzek pierwszy raz zaczęłam żałować, że nie cofnę czasu, nie odzyskam swojego serca. po prostu to wyczekujące, czułe spojrzenie skierowane wprost na mnie oznaczało jedynie plan awaryjny.
|
|
 |
|
- ugryzłbym Cię.
- mmm, aż taka słodka jestem?
- nie, masz twarz jak salceson.
|
|
|
|