 |
|
Zanim ukradniesz jej ostatni kolor ze snu
Zanim - gdy na chwilę zamknie oczy - znikniesz
Rozkołysz, rozkołysz, rozkołysz jeszcze raz.
|
|
 |
|
Bezsilność mnie przygniata, a słońce w moim życiu już dawno zaszło.
|
|
 |
|
Przestałam wierzyć kapselkom z Tymbarka.
|
|
 |
|
Zostań proszę Cię
tak długo szłam zmęczyłam się,
przez siedem gór i siedem mórz
byś oddechem swym ogrzał oddech mój.
Święty taniec chmur i gołębia śpiew
święta zwykłość dnia bo znalazłam Cię,
Teraz nie zostawiaj mnie.
Nietknięta biel i czyste szkło.
|
|
 |
|
Teraz stale było jej zimno. Jakby zamarzała od środka.I to ciągle zmęczenie. Już rano musiała walczyć ze sobą, żeby wstać z łózka, a potem było jeszcze gorzej.Z każdym dniem było gorzej,a ona nie umiała tego powstrzymać.
|
|
 |
|
Uplotę dla Ciebie serduszko z pajęczej nici,poczujemy słońce na twarzy,zapomnimy o wszystkim, złapię Cie za rękę i razem poskaczemy po chmurach z waty cukrowej. Wchodzisz w to?
|
|
 |
|
5 minut w jego towarzystwie,to jak łyk wina dla alkoholika.
|
|
 |
|
Żeby pocałunek był naprawdę dobry, musi coś znaczyć, musi być z kimś, kto dla ciebie wiele znaczy, żeby w momencie, kiedy zetkną się wasze usta, poczuć to w całym ciele. Pocałunek tak gorący i namiętny, że nie chciałabyś zaczerpnąć powietrza. Nie możesz oszukiwać przy pierwszym pocałunku.
|
|
 |
|
Pewnie w tej chwili 857346 ludzi na świecie ucieka przed czymś, panicznie się tego bojąc. 747456 ludzi, płacze przez wspomnienia. 388948 jest chora na miłość, a ja...wyłożyłam nogi na biurko, włożyłam kostkę czekolady do ust i nic mnie nie obchodzi.
|
|
 |
|
Czasami rano wstaję z łóżka pełna życia, podekscytowana, radosna, a czasami nie chce mi się wstawać... Czasami zaraz po przebudzeniu spędzam dwie godziny przed lustrem i pięć w łazience,a czasami spojrzę tylko raz, sprawdzając,czy jestem czysta. Czasami cały wieczór szykuję ubrania dopasowując te lepsze do najlepszych, a czasami wkładam to, co pierwsze nawinie mi się pod rękę. Czasami... A wiesz od czego to zależy? Od tego, czy Cię akurat w danym dniu mam zobaczyć
|
|
 |
|
Teraz się pozbierałam. Nie jestem już tak perfekcyjna jak wcześniej, nie potrafię już tak pięknie żyć, nie potrafię szczerze się śmiać. Ale jestem. Wstaje z łóżka żeby przeżyć kolejny cholernie pusty dzień. Nie utrudniaj mi tego. Nie wracaj.
|
|
 |
|
Bądźmy tak radośnie niedorośli.
|
|
|
|