 |
|
Mhmmmmm , zajebać się to za mało .
|
|
 |
|
Korzystaj z życia, taka młoda jak teraz nie
będziesz już nigdy. ;)
|
|
 |
|
Z nutą pasji i szczyptą niepowtarzalnego uroku...
|
|
 |
|
Może istnieć sto sposobów komunikowania się we współczesnym świecie, ale nic nie zastąpi ludzkiego spojrzenia.
|
|
 |
|
początkowo jedynie coś lekko chrupnęło, by chwilę potem roznieść się wielkim hukiem. zaśmiał się, gasząc fajkę o chodnik. zbliżył się do mnie jeszcze raz. ostatni, zachłanny pocałunek. odszedł, jakby to przed chwilą nie było moim łamiącym się sercem.
|
|
 |
|
chciałabym uśmiechać się na myśl o Nim. wolałabym, żeby wspomnienia wspólnych chwil powodowały przyjemny łoskot w żołądku, a nie jego torsję. marzy mi się usłyszeć kiedyś Jego imię i poczuć wargi wyginające się ku górze, a nie drzazgę tkwiącą w sercu.
|
|
 |
|
ciemne włosy, głęboko osadzone oczy, których koloru nigdy nie potrafiłam określić, szara bluza, wytarte jasne jeansy, zero szlugów, wiecznie miętowa guma w ustach. żartował, śmiał się z niebywałą głębią, uśmiechał się tak szczerze, mówił szybko gestykulując rękoma - nigdy, przebywając w towarzystwie tego faceta, nie potrafiłam zrozumieć jakim cudem Jego kobieta co dzień zakrywa podkładem podbite oko, a zawsze na pytanie czemu tak się dzieje, usprawiedliwia Go krótkim "On mnie kocha".
|
|
 |
|
objął rękoma moje ramiona, przybliżając nasze ciała maksymalnie do siebie. ciepła chmara Jego oddechu buchnęła na mój nos. - wyobraź sobie... - mruknął na co przymknęłam powieki wytężając słuch, by lepiej odbierać Jego szept. kontynuował. - za kilkanaście lat: czerwone wino, Ty zamknięta w moich ramionach, ciepły koc okrywający Twoje nogi, drewno pękające w kominku. odwracasz głowę, by mnie pocałować. widok różowej szminki na koniuszku mojego kołnierza oraz zapach damskich perfum na mojej koszuli. nie Twoich perfum. - jak oparzona, spróbowałam się od Niego oderwać, bełkocząc zmieszane "o czym Ty mówisz?", lecz w porę złapał mnie jeszcze mocniej. - zgrywam się od połowy. byłbym najbardziej stukniętym facetem, robiąc Ci takie świństwo. - wciąż z zamkniętymi oczami, wyczułam Jego uśmiech na moich wargach. musnął je delikatnie, znów otaczając pozorną otoczką: wszystko jest w porządku. wprawdzie Jego wizja miała się ziścić, lecz znacznie szybciej, niż za kilkanaście lat.
|
|
 |
|
Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko. Kiedy o sobie zapomniałam,odnalazłam samą siebie. Kiedy poznałam upokorzenie i całkowitą uległość, stałam się wolna.
|
|
 |
|
MAM PEWNĄ PROPOZYCJĘ, wiele osób, które jest tu dłużej ode mnie pisze, że dawniej na moblo było lepiej. Może teraz również tak będzie? Przecież to zależy od nas, niech nie będzie spin o byle co, niech nie będzie podejrzeń, że jakiś chłopak na moblo jest dziewczyną, niech każdy się nawzajem szanuje. To się da zrobić, ale trzeba chcieć, wszyscy, bez wyjątku ...
|
|
 |
|
Leżał upity na miękkiej pościeli. Ona tuż obok, wpatrywała się w jego niewinność, którą jeszcze parę godzin temu przysłaniała odwaga. Chciała tak zatrzymać czas, by ta niewinność pozostała już w takiej postaci. By stała się codziennością ich życia. By witała początek dnia i kończy łago w tym samym stanie. Miała by ją tylko dla siebie - w jego ciele.
|
|
 |
|
Bądź przy mnie. Jak kac po każdym piciu.
|
|
|
|