Są taki dni, kiedy mam ochotę tylko na jedno - zamknąć się samotnie w pokoju i spokojnie przeanalizować swoje poczynania, ciesząc się z dobrych postępków i żałując tych złych, które stanowczo przeważają ilościowo.
Wszyscy przyjęli zasadę, że to ja pocieszam, a oni mogą spokojnie moczyć mi rękaw łzami i żalić się w mojej obecności. Pominęli jedynie to, że ja też czasami potrzebuję drugiej osoby i jej ciepła, dobrej rady.