 |
|
pierwsze 100 obserwowanych,dziękuje ♥
|
|
 |
|
nie odejdę do póki kochasz . [chcialbym]
|
|
 |
|
z dnia na dzień, kiedy to sprawy stają się znacznie poważniejsze, a walka zaczyna toczy się jedynie o Twoje życie, nieoczekiwanie dostrzegasz plusy tego, że masz szansę być tu teraz, oddychać i każdego kolejnego dnia upajać się widokiem, tego co otacza. odkładasz na bok wcześniejsze problemy, pieprzone sentymenty i pamięć, o tych ludziach, z którymi wspólne szczęście, być może przez przypadek, rozdzieliliście na pół. teraz liczysz się tylko Ty, tylko to co jest obok, i tylko Ci będący obok, najzwyklejszy haust powietrza, tlen wypełniający płuca, każde pojedyncze uderzenie serca cieszy, patrząc w lustro widzisz uśmiech, ten prawdziwy choć minimalny. doceniasz to co masz, nie biorąc pod uwagę tego co straciłeś, w tej chwili przeszłość nie ma znaczenia. ~ endoftime.
|
|
 |
|
momentem zwrotnym jest ten w którym nie możesz się rozpłakać bo nie masz już czym. kiedy Twoje ciało nie potrafi zareagować na ten prymitywny ból wbijającego się noża w Twoje plecy przez sam los. mózg nie jest w stanie przetworzyć pytania dlaczego życie tak strasznie kopie Cię w Twoją godność, a Twoje ręce nauczyły się drżeć na tyle mocno, że trzymanie kubka z kawą sprawia Ci problem jak co najmniej u staruszka z pląsawicą.
|
|
 |
|
stoisz na tym pieprzonym balkonie o 4 nad ranem, znudzona kotłowaniem się w łóżku i niemocą spłodzoną przez niemożność zaśnięcia. w ustach papieros, poruszając tylko zębami kiepujesz za barierkę. dłonie, drżące, zmarznięte w kieszeniach Twojej bluzy. wszystko jest przerażająco szare, a cisza o tej porze porównywalna do tej w horrorze, kiedy morderca poluje na swoją ofiarę. stoisz, marzniesz i powstrzymujesz się od rutynowego płaczu mając świadomość, że zamiast łez z Twoich kanalików wydostałyby się, szklące sopelki zważając na temperaturę i stan emocjonalny Twojego serca, w którym musisz zamykać drzwi zważywszy na przeciąg i panującą w nim pustkę.
|
|
 |
|
" a serce to nie serce, to tylko kawał mięsa. "
|
|
 |
|
a może już tak mam , może choruję kurwa i muszę płakać i narzekać nawet wtedy , gdy jest perfekcyjnie .
|
|
 |
|
Przez twoje lenistwo twoje najzwyklejsze w świecie 'nie chce mi się' Tracisz coś cennego. Ile razy kłóciłaś się lub rozstawałaś ze swoim chłopakiem z powodu , braku czasu na spotkania, z tego,że wychodziłaś z założenia 'on też mógłby się postarać,wysilić'' choć sama tego nie robiłaś. Zarzucasz mu winę z powodu waszego rozstania,ale teraz przeanalizuj. Ile razy nie chciało Ci się wstać i ogarnąć,żeby się z nim spotkać,mówiłaś,że nie masz czasu, bo poprostu nie chciało Ci się ubrać i poświęcic 20 minut w łazience bo przeciec bez tego z domu nigdzie nie wyjdziesz. Ile razy na pytanie znajomych czemu sie nie widujecie odpowiadałaś ''bo on nie ma czasu''. Zastanów się teraz czy ty kiedykolwiek CHCIAŁAŚ MIEC TEN CZAS DLA NIEGO . A więc skoncz mi pierdolić,ze to wyłącznie jego wina bo huja nie uwierzę. / burdeel
|
|
 |
|
Kolejny weekend, kolejny melanż. Jeszcze niedawno miałam uraz do takiego spędzania weekendów, ale szczerze? Przeszło mi, odkąd na każdym jesteśmy razem. /pierdolisz.
|
|
 |
|
Wciąż pamiętam dzień w którym stanęła przed moim domem i pomimo moich oporów nalegała by porozmawiać tu i teraz. Nadal mam w pamięci jej łzy,kiedy prosiła byśmy coś z tym zorbili,byśmy spróbowali to naprawić,to co do niedawna było takie piękne.Przepraszała za każdą kłótnię to poważną jak i błachą mimo iż od zawsze przeprosiny nieszły jej dobrze,nie lubiła tego.Mówiła,że kocha ,że nie może żyć bez mojej obecności , zapachu,ramion i tego cholernego poczucia bezpieczeństwa jakie jej dawałem.Bolało mnie to co widziałem,bolało mnie to,że doprowadziłem ją do takiego stanu,to,że ja też ją kochałem,bolało,tak cholernie bolało. Mimo wszystko nie wróciłem. Zawiodłem ją. Zmiażdzyłem jej serce w tak brutalny sposób jak kiedyś zmiażdżono moje,żałuje . [chcialbym]
|
|
|
|