 |
|
Szczęście bez przerwy,idealna równowaga
tęsknota była chwilą bo każdy szczęśliwie wracał,
|
|
 |
|
Dzisiaj miałem sen chciałbym zatrzymać go w
pamięci
był dobry jak seks z miłości nie dla pieniędzy,
widziałem bólu kres i życie w świecie bez nędzy
tam każdy dzień miał sens czułem że mam
zdrowe nerwy.
|
|
 |
|
Za prawdziwych przyjaciół i za inne brednie.
Za dziewczyny, które są nam wierne bo sami
jesteśmy wierni,
I za to że jesteśmy tego tak ślepo pewni.
Jebnij za zasady te twarde jak skała,
|
|
 |
|
Nie mamy skrzydeł by latać a mimo tego to nasz
cel.
Nie chcemy wracać w tyle nie wartych tego
miejsc.
Wyżej od świata gdzie ciszej jest.
Życie ma inną treść łatwiej o sens i sedno.
|
|
 |
|
Podaj mi rękę, a wskaże Ci drogę,
przez dno dna ku niebu dzisiaj spotkasz się z
Bogiem.
Ogień spod powiek przepływa do ciała,
Im dalej tym coraz cichszy jest hałas.
Nie ma tu racji dla nas, sensu w planach,
Tam będzie lepiej tutaj ktoś nas okłamał.
|
|
 |
|
granica to cienka linia, kolejna z papilarnych.
Wypalmy to wszystko, wypijmy resztę,
I tak to miejsce nie da nam szans na więcej.
|
|
 |
|
Świat dziś pode mną powoli traci barwy,
Krzyczę, że czuję, że żyję mimo iż już prawie
jestem martwy.
|
|
 |
|
Zamknąć oczy, śnić bez granic, uzależnić się od
marzeń, lecz nigdy
nie wierzyć w obietnice, bo to one niszczą
wszystko!
|
|
 |
|
ledwo podnoszę głowę,
Ledwo otwieram oczy, więcej chyba nie mogę.
Choć bym obiecał coś tobie i sobie,
I tak przy pierwszej lepszej okazji znowu to
zrobię.
|
|
 |
|
Zamknąć oczy, śnić bez granic, uzależnić się od
marzeń, lecz nigdy
nie wierzyć w obietnice, bo to one niszczą
wszystko!
|
|
 |
|
Gdy opadną emocje to stanę z boku
Odpalę szluga i poczekam, aż opadnie popiół
I jeśli tylko mi się uda znowu stanąć,
To znowu stanę i nie powiem – pomóż mamo.
I nie poszukam więcej szczęścia na dnie kieliszka
Jekateriny nie ma, trudno
Nie ta to inna.
|
|
 |
|
Gdy opadnie popiół
Tylko przetrę stół
W środku wojny, krwi i potu
Nic więcej, już więcej nie zetnie mnie z nóg.
|
|
|
|