 |
|
Się jarać życiem, każdym kolejnym dniem, przyjaciołom gdy proszą, nigdy nie mówić nie!
|
|
 |
|
nie chcę nigdzie iść chcę mieć cię tutaj dziś.
|
|
 |
|
Kurwa mać ona nie chce mnie znać, wcale nie dziwie się,
lecz nie mogę przez to spać.
|
|
 |
|
Pierdolnięci do stopnia, że mogą kark skręcić żyjąc na krawędzi tygodnia.
|
|
 |
|
Lubię mój wszechświat, ma sześć ścian i to jest tak: podłoga i sufit plus cztery ściany z boku, oprócz kilku osób nikt tam nie ma wejścia, wyobraź sobie sześcian, a w środku siedzi Fokus.
|
|
 |
|
a Ty co ? wróżysz nam chuju marny koniec? możesz mieć pewność, zatańczę na Twoim grobie.
|
|
 |
|
-Obiecaj mi coś.
-Co?
-To o czym myślę.
-Obiecuję kochanie.
|
|
 |
|
I myśli, że w końcu co może obchodzić Boga ktoś taki jak on. Nic. Bóg jest szczęśliwy. Ma swoje gwiazdy.
|
|
 |
|
mam ochotę zobaczyć dzisiejszy świt ... ale jestem za bardzo chora i zmęczona ...
|
|
 |
|
Chodź, przejdziemy się, pogadamy.
O tym, co już jest za nami, o tym jakie masz plany.
Ubieraj się, chodź. Zajaramy.
Na dworze o tej porze ten ruch może być wskazany.
Tak długo się znamy, tak rzadko rozmawiamy.
O tym wszystkim na poważnie, szczerze, odważnie.
Dlatego, że skrywamy swoje prawdziwe jaźnie.
Prywatność, której nikt nie zobaczy tak wyraźnie
|
|
 |
|
i znów na pełnej kurwie myląc dzień wczorajszy z jutrem, to przestało już być smutne nawet.
|
|
|
|