 |
|
Ludzie zaskakują mnie swoim chamstwem codziennie. Nie mają granic.
|
|
 |
|
Łzy przecież nie znaczą, że przegrywasz.
|
|
 |
|
Szału nie ma, tyłka nie urywa, staniki nie latają.
|
|
 |
|
istnieją trzy rodzaje ironii: zwykła, pośrednia i moje włosy.
|
|
 |
|
całuje mnie w usta , z których zlizuje zdradę
|
|
 |
|
mimo milczenia. mimo wszystkich krzywych akcji. mimo zawodzenia się na sobie. mimo ciężkich chwil. mimo krzyku. mimo łez - pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć.
|
|
 |
|
ciekawe, czy kiedyś gdy miniemy się na ulicy - poznasz mnie. a gdy osoba z którą będziesz szedł zapyta 'kto to?', odpowiesz 'kiedyś wiele dla mnie znaczyła'.
|
|
 |
|
Nie bylam z nim i nie wiem jak nazwać to co było między nami, kilka rozmów, kilknascie smsów, kilka pocałunkow, kilka niedotrzymanych, niespełnionych obietnic i kilka krótkich chwil które bola mnie do dziś.
|
|
 |
|
bycie miłym jest przereklamowane.
|
|
 |
|
czasami nie potrzeba nic ponad to, że jesteś. nic ponad to, że oddychasz.
|
|
 |
|
lubię się przy tobie śmiać, płakać, skakać, tańczyć, śpiewać, mówić głupoty... ogólnie lubię być przy tobie.
|
|
 |
|
nadchodzą momenty, kiedy niesamowite ciepło oblewa wnętrze Twojego ciała, chcąc ugotować każdy z Twoich organów. serce zaczyna skakać jak wirująca pralka. chcesz krzyczeć, ale odbiera Ci mowę. pragniesz płakać, ale Twoje kanaliki łzowe odmawiają posłuszeństwa. rzucasz się w amoku, nie wiedząc co robić. patrzysz ślepo w jeden punkt, opadając z sił. nie potrafiąc uwierzyć w coś co Cię właśnie spotkało. budzisz się w środku nocy, oblana potem na dywanie, na który upadłaś z niemocy. rękawy brudne od tuszu. pod paznokciami tynk ze ścian. a podniesienie powiek staje się jedną z brutalniejszych rzeczy jakie Cię ostatnio spotkały. wehikuł czasu zabiera Cię do rzeczywistości, teraźniejszości nieusilnie każąc Ci z nią walczyć, wiedząc że nie masz najmniejszych szans bo chociażbyś spłonęła od wewnątrz, paląc każdy z własnych organów począwszy od serca uczucie przerażenia nie spłonie już nigdy.
|
|
|
|