 |
|
w tej chwili, do góry podnoszę głowę, patrzę w niebo, właśnie tak, tutaj już Ciebie nie ma, tutaj już nie istniejesz. / endoftime.
|
|
 |
|
w tej chwili? pieprze to życie, które i tak za każdym razem w jakiś sposób, skopie po dupie, jak zwykle zbyt późno, uświadomi nam co powinniśmy zrobić, z czym poczekać, a co być może, sobie odpuścić. i to właśnie dzięki niemu, nasze dzisiaj wygląda znacznie inaczej, niż wyobrażalibyśmy sobie je wczoraj. / endoftime.
|
|
 |
|
Nie wiesz jak to jest byc tak zdeterminowanym, ze mozesz zabic sie w kazdej chwili, zeby ta druga osoba przezyla...I nie wiesz jakie to uczucie, ze myslac o smierci stwierdzasz ze, oprocz tej drugiej osoby nie masz nic do stracenia...Nie wiesz jak to jest..... Ale ja tak mam... I chce tylko kochać w spokoju bez obawy, ze Cie stracę...
|
|
 |
|
Nie wiesz jak to jest gdy siedzisz przed komputerem i placzesz. Po prostu lzy Cie zalewaja. Gdy patrzysz na nasze zdjecia z naszyh poczatkow i widzisz ludzi nie widzacych problemow, tylko swoja milosc. NIe wiesz jak to jest gdy przez to boli Cie serce bo boisz sie....boisz sie, ze stanie sie cos zlego...Nie wiesz jak to jest jak siedzac w szkole na sprawdzianie czujesz ze puchna Ci oczy gdy pomyslisz jak kochasz mnie a nauczycielka pogania Cie do pisania o jakichs pierdolach. Nie wiesz jak to jest, jak jedziesz autobusem do domu i nagle zdajesz sobie sprawe, ze cale szczescie i sens zycia oddala sie z predkoscia 100km/h i nie mozesz na to nic poradzic. Nie wiesz jak to jest gdy peka Ci serce na mysl o tym pieknym usmiechu, nie wiesz pewnie nawet jak to jest, jak przeplakuje sie co druga noc ze zwyklej teskntoy, tydzien po tygodniu, miesiac po miesiacu i mimo uplywu czasu to sie nie zmienia...
|
|
 |
|
Strace zycie jezeli Cie zabraknie... A za Twoje zycie jestem gotowy oddac swoje...
|
|
 |
|
Where all addicted to something that takes away the pain . /TŁO
|
|
 |
|
od pewnego czasu wśród innych, nie szukam już ideałów, bo wiesz, przy Nim one, po prostu przestają się liczyć, tracą na wartości, w tej chwili i za każdym następnym razem, On jest ponad tym co idealne. / endoftime.
|
|
 |
|
i wiesz, chciałabym iść gdzieś, gdzie droga byłaby mi zupełnie obca, gdzie na co dzień, inni nie zadawaliby zbędnych pytań. w miejsce, w którym nie byłoby mnie dla nikogo, choć na chwilę, gdzieś gdzie kolejny wdech, wewnętrznie nie rozrywałby płuc, nie sprawiał bólu. / endoftime.
|
|
 |
|
noc, w słuchawkach kolejny klasyk, kubek gorącej czekolady ogrzewa dłonie. spoglądam w gwiazdy, znowu zatracając się w blasku ich światła, mam nadzieję, że właśnie w tej chwili, On również się im przygląda, że uśmiechając się wspomina tamte chwile, kiedy to niebo, było wspólne. kiedy te gwiazdy na niebie kreśliły dla nas uśmiech, kiedy nazywaliśmy je swoimi imionami, i żałuje, że dokładnie w tej chwili, nie może przytulić mnie do siebie, szepcząc do ucha, tak jak kiedyś, że to gwiazdy właśnie przy mnie wymiękają, bo dla Niego ja jestem, jakby tą jedyną i najpiękniejszą z tego całego, pieprzonego gwiazdozbioru. / endoftime.
|
|
 |
|
i chcę każdego dnia budzić się, ze świadomością, że to wszystko nadal ma sens, że ma szansę przetrwać, pomimo stawianym na każdym kroku przeciwnościom, że my możemy istnieć, wciąż będąc obok siebie. / endoftime.
|
|
 |
|
pamiętasz? bez jakichkolwiek 'zawsze na zawsze', mieliśmy być ważniejsi od słów, być tylko dla siebie, przeciw wszystkiemu. / endoftime.
|
|
 |
|
i nie jest dobrze, i być może już nigdy nie będzie, ale kogo to obchodzi? kolejna łza spływa na linijki wersów, ból rozrywanych żeber przelewam na kartki, to boli kurwa i z każdym kolejnym dniem, coraz silniej zabija, zrozum. / endoftime.
|
|
|
|